Malarstwo Krzysztofa Kłosowicza
Wybierz z poniższych: Choose from the following:  
  Poznajmy się :) Getting to know the following:)
  Więcej o mnie. More about me.
  Praca, dom, życie. Work, home, life.
  Moje Malarstwo. My painting.
  Szkice i rysunki. Sketches and drawings.
  "W KRĘGU SZTUKI" - Wtorkowe spotkania z rysunkiem i malarstwem. "In the CIRCLE OF ART" - Tuesday's meeting with the drawing and painting.
  Fotografia. Photography.
  Renowacja i naprawa obrazów. Renovation and repair of works of art.
  Biblioteka Miejska w Barlinku, City Library in Barlinek
  Spotkania z ciekawymi ludźmi. Meetings with interesting people.
  Podróże. My travel.
  Artykuły prasowe - publikacje - gadgety. Press - publications - gadgets..
  Barlinek-historia mojego miasta. Barlinek - the story of my city.
  Fotografie przedwojenne Berlinchen. Pre-war photographs Berlinchen.
  Fotografie Barlinka po 1945r. Photographs Barlinek after 1945.
  Przedwojenny spis ulic Barlinka. Prewar census the most important streets.
  Kalendarium Barlinka. Timeline of the city Barlinek.
  Ludzie Barlinka. Barlinek people.
  Puszcza Barlinecka. Forest Barlinek.
  Księga gości.
  Moje linki. My Links.
  Lista linków. A list of links.
  Kontakt. Contact.
  Wskaźnik odwiedzin. Indicator visits.
  Mapa. Map.
Barlinek-historia mojego miasta. Barlinek - the story of my city.

"Różnica między dużym a małym miastem polega na tym,
że w dużym mieście można więcej zobaczyć,a w małym więcej usłyszeć"
Jean Cocteau

"Umrze miasto, jeżeli jego budowa będzie zakończona. [...] doskonałość nie jest bynajmniej osiągnięciem celu"
Antoine de Saint-Exupery

 





BARLINEK - PERŁA POMORZA ZACHODNIEGO.


Uroczo położone miasto w południowej części województwa zachodniopomorskiego,
na skraju rozległej Puszczy Barlineckiej,
w otoczeniu licznych jezior, lasów
i wyniosłości terenowych.

Położenie Barlinka stwarza dobre warunki dla rozwoju indywidualnej i zorganizowanej turystyki pieszej
i samochodowej. Drogi przebiegające przez Barlinek, leżą w ciągu dróg wojewódzkich nr 151 i 156,
które zapewniają swobodny i szybki dostęp komunikacyjny do większych aglomeracji miejskich.
Miasto, które nosiło niegdyś przydomek „Perły Nowej Marchii”, również dziś nie zatraciło charakteru miasta turystycznego. Jest tu blisko 900 miejsc noclegowych, hotele również z ofertą SPA, pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe, kwatery prywatne, schroniska a także oferty agroturystyczne. Miasto może też poszczycić się bogatą bazą gastronomiczną serwującą różnorodne smakołyki, także z tradycyjnej polskiej kuchni. Obecnie gmina Barlinek zajmuje powierzchnię ok. 258 km2, z czego na miasto przypada 17 km2. Ogólna liczba ludności to ok. 20 tyś. w tym miasto liczy ok. 15 tyś. mieszkańców. Prawie 50% powierzchni stanowią lasy, 3% jeziora.
Tereny gminy Barlinek ze względu na urodę krajobrazu uważane są za jedne z atrakcyjniejszych
w północnej Polsce. Decydują o tym liczne wąwozy wzniesienia, jeziora, lasy, uroczyska i źródełka. Walory i położenie stwarzają świetne warunki do rozwoju turystyki o różnym profilu. Prawie połowę powierzchni gminy zajmują lasy. Na terenie gminy znajdują się 32 jeziora, największe z nich to Jezioro Barlineckie, o powierzchni 267 ha, na którym znajdują się 4 wyspy.

Największym i najpiękniejszym zbiornikiem wodnym jest Jezioro Barlineckie o pow. 272 ha.
O atrakcyjności jeziora i jego otoczenia decyduje urozmaicona linia brzegowa, 4 wyspy oraz liczne zatoki i półwyspy, a także kontrastujące z płaskim lustrem wody strome zbocza wzgórz miejscami otaczające jezioro.



 
W rozwidleniu dróg do Pełczyc i Żydowa poło­żone jest małe, ale bardzo głębokie jezioro Chmielowe. Lipa rosnąca nad tym jeziorem i leżący przy niej głaz Rusałka wyznaczają 53 stopień szerokości geograficznej.
 

W 1991 roku został utworzony
Barlinecko - Gorzowski Park Krajobrazowy, powiększony w 1996 r. o tereny doliny Płoni przypominające wyglądem krajobraz podgórski. Obecnie ponad 80% powierzchni gminy wchodzi w skład parku krajobrazowego i jego otuliny.
Występuje na tym terenie wiele cennych i rzadkich gatunków roślin, zwierząt, zespołów roślinnych
i obiektów o charakterze pomników przyrody.
(patrz podstrona Puszcza Barlinecka)

Barlinek to miasto o niezwykłej historii, gdzie współczesność nie zatarła jej śladów, a nowo­czesność współistnieje w zgodzie ze środowiskiem naturalnym. Barlinek to także przemysł. Zarówno duże przedsiębiorstwa przemysłowe jak i małe zakłady produkcyjne. Szczególnie w ostatnich latach obserwuje się powstawanie i prężny roz­wój sektora prywatnego, którego udział w pro­dukcji i tworzeniu nowych miejsc pracy jest coraz znaczniejszy.

Odbywają się tu liczne imprezy cykliczne:
Jarmark Ceramiczny - “Majówka” (1 maja); czerwiec - Dni Barlinka; „Barlineckie Świętojanki” z wyborami „Królowej Puszczy Barlineckiej”; Lato Teatralne w sierpniu; Pożegnanie Lata z wyborami „Królowej Spiżarni”; Festiwal Szachowy im. Emanuela Lasera; plener ceramiczno-malarski„Piękno Ukryte”; jesienią Konkurs Poetycki o“Łabędzie Pióro"
(patrz podstrona BOK)

Od 1 stycznia 1999 roku 5 gmin dawnego województwa gorzowskiego tworzy wspólnie powiat myśliborski, wchodzący w skład województwa zachodniopomorskiego. Są to trzy gminy miejskie (ich władze znajdują się w mieście): Barlinek, Dębno i Myślibórz, oraz dwie wiejskie (władze w stołecznej wsi): Boleszkowice i Nowogródek Pomorski.

Przez miasto i gminę Barlinek przebiegają drogi:
wojewódzkie, powiatowe i gminne.
Położenie Barlinka sprzyja rozwojowi indywidualnej i zorganizowanej turystyki pieszej i samochodowej. Drogi przebiegające przez Barlinek leżą w ciągu dróg wojewódzkich nr 151, 156.
Miejscowości położone w odległościach:
140 km - Poznań,
150 km - Berlin,
70 km - Szczecin,
30 km Gorzów Wlkp.

Drogi wojewódzkie leżące w granicach miasta, których długość wynosi 9,12 km są głównymi ulicami miasta (ul. Strzelecka, Pełczycka, 1-go Maja, Niepodległości, 31-go Stycznia, Gorzowska.)

Barlinek to także przemysł. Zarówno duże przedsiębiorstwa przemysłowe jak i małe zakłady produkcyjne. Szczególnie w ostatnich latach obserwuje się powstawanie i prężny roz­wój sektora prywatnego, którego udział w pro­dukcji i tworzeniu nowych miejsc pracy jest coraz znaczniejszy.
Barlinek to miasto o niezwykłej historii, gdzie współczesność nie zatarła jej śladów, a nowo­czesność współistnieje w zgodzie ze środowiskiem naturalnym.


POŁĄCZENIA KOMUNIKACYJNE

1. Najbliższe węzły komunikacyjne PKP:
Choszczno 29 km od Barlinka TEL (95) 71 21 631 
Gorzów Wielkopolski 32 km od Barlinka TEL (95) 9436

2.Najbliższe porty lotnicze:
Lotnisko Poznań (Ławica) ok. 159 km od Barlinka   www.airport-poznan.pl
Lotnisko Szczecin (Goleniów) ok. 101 km od Barlinka  www.airport.com.pl
Lotnisko Berlin Tegel ok. 246 km od Barlinka  www.berlin-airport.de 
Lotnisko Berlin Schönefeld ok. 189 km od Barlinka  www.berlin-airport.de 
Lotnisko Berlin Tempelhof ok. 203 km od Barlinka  www.berlin-airport.de

Przydatne strony:
rozkład jazdy kolei PKP
rozkład jazdy autobusów PKS
rozkład jazdy kolei PKP i autobusów PKS
rozkład jazdy kolei PKP i autobusów PKS

 


Rozkład jazdy MINI BUS

http://www.barlinek24.pl/komunikacja/minibus.pdf


Rozkład jazdy PAAN BUS
http://www.barlinek24.pl/komunikacja/paanbus.pdf

Rozkład jazdy PKS
http://www.barlinek24.pl/komunikacja/pks.pdf


Firmy i instytucje patrz:

http://www.info-net.com.pl/katalog/barlinek



PRADAWNA HISTORIA

W epoce lodowcowej powierzchnię okolic ukształtowała nowomarchijska morena czołowa. Wody lodowcowe pozostawili na południu Berlinchen piasek a na północy morena osiadła co stworzyło żyzność ziemi. Epoka kamienna to pozostałości po cmentarzyskach i osadach, jak też narzędzia kamienne znajdowane na wyspach jeziora. Udowadnia to ówczesne zasiedlenie. Epoka brązu i wczesna epoka żelaza to znalezisko obszernego cmentarzyska z fragmentami wyrobów glinianych pochodzenia germańskiego.

400 p.n.e do 600 p.n.e. to okres lateński, w którym nasze tereny zamieszkuje germańskie plemię zachodnich Burgundów. Po ich odejściu tereny osiedlają Słowianie.

 Najważniejsze daty z historii miasta to zarówno czas rozkwitu jak i klęsk.

W średniowieczu tutejsze tereny wchodziły w skład państwa Piastów, a potem przedlokacyjna osada należała niewątpliwie do książąt wielkopolskich. 
Około 1200 roku Niemcy zasiedlają ponownie ten teren. Od biskupa kamieńskiego brandenburczycy kupują kraj Lipiany położony nad Odrą w pobliżu Sołdzina (Myślibórz).

Posiadłości marchijskie na tym obszarze określane były w dokumentach z XIII i XIV w. na podstawie kryterium geograficznego, stąd nazwy trans Odera czy Terra Transoderana. Do drugiej połowy XVI wieku ziemie
będące w rękach margrabiów obejmowały dwie jednostki terytorialne: Nową 
Marchię i Ziemię Torzymską z częścią historycznej Ziemi Lubuskiej.
Po roku 1482 posiadłości brandenburskie powiększone zostały o utworzone z części
północnej księstwa głogowskiego księstwo krośnieńskie. Ziemie te uzyskali margrabiowie w wyniku wojny o sukcesję po ostatnim Piaście głogowskim.
 
 
25.01.1278 roku Margrabiowie brandenburscy Otto V Długi i Albrecht III nakazują w Landsbergu an der Warthe (Gorzowie nad Wartą) dzierżawcy młyna Henrykowi Toyte (Heinricha Müllera Toyt) założenie miasta Neu Berlyn.

"My, Otto i Albrecht z łaski Bożej Margrabia brandenburski, nakazujemy Henrykowi Toyt, założenie naszego miasta Neu Berlyn i przyznajemy jemu trzecią część przez sąd, podatku od młynów, ratusza i innych budynków do użytku gminy do zabudowy, które również plantacji chmielu, ogrody i innych. Ta trzecia część będzie pod nazwą Pachbesitzung jego własnością. Również z młyna, który nawet przed założeniem miasta był jego własnością. Umowa jest na podatek i lenno od nas. Do świadectwa tego dołączamy pieczęć naszą. Świadkowie: nasz Marszałek Henry, Otto von Winning, Johannes von Perwernitz, Teodoryka z Dossa, Teodoryka Levendal i Gerhard von Hermann Botel i wielu innych. Ze względu na nowe - Landsberg Bertold przez naszych notariusza, w roku pańskim 1278 w dniu 25 Styczeń".



Toyte zostaje pierwszym Burmistrzem.
Pismo potwierdzające założenie miasta spisano
w Neu - Landsberg przez notariusza Bertholda.
Źródłem dokumentu jest Wielka Księga Graniczna Zakonu Niemieckiego w Prusach, prawdopodobnie znajdująca się w Centralnym Archiwum Zakonu Niemieckiego w Wiedniu. Za założenie miasta Otto i Albrecht przyznali Toytemu każdego trzeciego denara, tj. trzecią część tego, co wpłynie z sądów, podatków, młynów, ratusza oraz ze wszystkich zabudowań gminy miejskiej, plantacji chmielowych i innych ogrodów. Ta trzecia część była jego własnością. Przed założeniem miasta istniał już młyn, z którego na tą chwile podatki i dzierżawa Toyte posiadł jako lenno.
Toyte zachęcał wszystkich do zamieszkania w Neu Berlyn na wyznaczonym terenie przez Margrabiów, obiecując wiele korzyści, ulg i szybki rozwój.
Ludzie chętnie zasiedlali ten teren.
Po miejscu w którym obecnie jest rynek, chodził mierniczy, który odmierzał parcele. Przy rynku domy mogły mieć jedynie po dwa okna na parterze i dwa na piętrze. Obywatele zamożniejsi mogli mieć do czterech okien w kamienicy na każdym z pięter. Budynki w stronę rynku musiały stać węższą stroną, a dłuższa była przyległa do bocznych ulic. Ulice biegły pod kątem prostym do rynku. W ulicach przyległych do rynku mieściły się warsztaty rzemieślnicze,(np. na ul. Szewskiej działalność prowadzili szewcy). Im dalej od rynku tym biedniejsi ludzie zasiedlali domostwa. Za umocnieniami obronnymi a potem murami mieszkali chłopi i biedota (jak w większości miast tego typu).
 Miasto zostało wybudowane przede wszystkim jako przeciwwaga dla wysuniętego na północ Pomorskiego Zamku Amber.


Największy triumfator nad niemcami - Bolesław Pobożny przeszedł do ofenzywy.



To,co utracił w latach poprzednich, odzyskał w toku kampanii z lat 1271-1278. W 1278r. razem z pomorskim Mszczujem zorganizował wielką, niszczycielską wyprawę na marchię.

Nowa Marchia 
[(
Neumark) - prowincja Marchii Brandenburskiej, powstała w wyniku ekspansji margrabiów z domu askańskiego w XIII i XIV w. na ziemie pogranicza zachodniopomorsko-wielkopolskiego. W tym okresie jej granicę na południu określała linia dolnej Warty i Noteci, na zachodzie Odra do okolic Widuchowej, na wschodzie bieg rzeki Drawy, na północy zaś wbijała się klinem w ziemie środkowego Pomorza obejmując ziemię świdwińską. Nazwa "Nowa Marchia" ukształtowała się dopiero pod koniec XIV w., wcześniej tereny pogranicza pomorsko-wielkopolskiego określane były jako terra trans Oderam, czy marchia transoderana.]



Osiem dni trwało pustoszenie posiadłości margrabiów, ale wyprawa przyniosła również daleko ważniejszą zdobycz. W ręce Polaków wpadł Santok. Na wiele lat skończyła się wojna pomiędzy Brandenburgią a Polską.
Na początku XIV wieku dotychczasowe umocnienia obronne Neu Berlyn zostały zastąpione murami. W 1348 roku margrabia Ludwig potwierdza miastu prawo pozysku drewna.
W latach 1402-1454 miasto było z całą Nową Marchią własnością zakonu krzyżackiego i zostało włączone z powrotem do margrabiego brandenburskiego.
Rokrocznie odbywały się cztery jarmarki na konie i bydło.



1499 rok to pierwszy udokumentowany historycznie pożar, który niszczy prawie całe miasto do tego stopnia, ze Książe elektor Joachim jako pan terenów musiał przyznać zwolnienie od danin na okres trzech lat.
Poniżej próba rekonstrukcji wizualnej Ratusza w rynku z okresu ok XVIw z przed pierwszego pożaru wg. miedziorytu Meriana z 1652r oraz archiwów niemieckich i austriackich.
Ratusz mógł wyglądać podobnie.






Zmarły 11 lipca 1535 r. elektor brandenburski Joachim I
testamentem podzielił Marchię Brandenburską.
Starszy syn Joachim II Hektor



otrzymał
z ziemiami torzymską (Sternberg) i chociebuską (Cottbus) oraz dochodami
elektorat wraz z Brandenburgią.
Młodszy Jan (Hans) Nową Marchię wraz
z trzymanym przez Brandenburgię tytułem zastawu śląskich ziem krośnień-skiej, sulechowskiej i lubskiej (Sommerfeld).
 
Udokumentowane pożary: 1608, 1617, 1630, 1665
i 1672, w którym cały prawie Berlinchen wraz z kościołem padł ofiarą ognia. Kolejny pożar ratusza
w 1852 roku niszczy resztę pism urzędowych
z wcześniejszych czasów.



W latach 1618 – 1648 miasto bardzo cierpi z powodu wojny trzydziestoletniej. W tym przedziale lat miasto jest prawie ciągle oblegane przez różne wojska. Ludzie i gospodarka cierpią z powodu danin, rabunków, szabru i epidemii, liczba ludności bardzo się zmniejszyła.
 Miasto doznało wielu strat, które zrujnowały ich obywateli.
 
W czasie wojny 30-letniej od 1626 r. trwałym urzędem stali się występujący w powiatach Kriegskommissar - komisarze wojskowi (wojenni) którzy zajmowali się sprawami niezbędnymi w tym czasie, takimi jak: hodowla zwierząt, zakwaterowanie, rozdzielanie ciężarów (podatków), stanowienie szczególnych kontrybucji dla organów powiatowych na potrzeby własnych i obcych wojsk. "Landesalteste" byli naturalnie osobami udzielającymi pomocy w pracy komisarzy i określenie "komisarz" i "senior" stało się powszechnie przyjęte. Byli oni jednocześnie organami panującego (państwowymi) i stanowymi. Z tych komisarzy powiatowych, którzy również jako dyrektorzy powiatów mieli do wykonania sprawy wojskowo - finansowe (skarbowe) rządu krajowego powstały starostwa jako nowoczesne władze powiatowe.

Dla potrzeb wewnętrznych w Nowej Marchii i powiatach inkorporowanych w granicach Marchii Brandenburskiej na początku XVII w. na czele organizacji państwowej stał jeszcze nowomarchijski dyrektor krajowy.

http://gorzow.wyborcza.pl/gorzow/1,36844,19421619,stara-historia-nowej-marchii-opisana.html

Do stabilizacji gospodarczej doszło w XVIII wieku. Rozwinął się wtedy przemysł włókienniczy. Powstawały nowe tkalnie i przędzarnie.



W 1713 zostają wprowadzone cotygodniowe targi, które przyczyniają się znacząco do podniesienia dobrobytu. Ze wszystkich dopustów bożych minionych wieków miasto szybko się podnosi, w 1750 roku ma już 1653 mieszkańców, w 1800 jest ich już 1834 a w 1850 już 4322.

W latach 1756 – 1763 wojna siedmioletnia przynosi miastu ponowie wiele cierpień.
Umocnienia obronne
z ich czterema bramami skłaniała do oporu i skazała ludność na cierpienia (czasowa okupacja rosyjska). W latach 1806 – 1808 i 1812 – 1813 po krótkich okresie pokoju przemarsz Francuzów a z nimi ponownie nędza i kłopoty. W okresie 1800 – 1850 mimo niepowodzeń
i porażek z powodu Wojen Napoleońskich miasto
i gospodarka niezwykle rozkwitają. Miasto ma więcej fachowców niż potrzebowałoby do swego normalnego zaopatrzenia; na początku wieku ok. 1800 roku oprócz 58 rolników było 41 sukienników – kapeluszników z ponad 100 osobami, 22 piwowarów, 72 gorzelników, 46 szewców, 39 sukienników, 14 krawców i 7 bednarzy. W 1859 roku odebrano obywatelom prawo pozysku drewna.

 
Do tej pory każdy miał prawo do dostarczanego rocznie darmowego drewna budowlanego.
Ponieważ lasy Puszczy Landsberskiej dostarczały wystarczającą ilość drewna, w Berlinchen powstał potężny przemysł przetwórstwa drzewnego. Obie fabryki krzeseł zatrudniały włącznie z należącymi do nich tartakami do 500 ludzi.
 
Fabryka Pługów Ed. Schwartz & Sohn.

W 1858-59 roku Edward Schwartz rolnik z Granowa kazał przebudować mały warsztat Lohstampfmuhle na Fabrykę Pługów.
Edward Schwartz-ojciec (1824-1909) zarządzał fabryką od 1859 do1880r.
Otto Schwartz-syn (1855-1920) zarządzał fabryką od 1880 do 1903r.
Adolf Schwartz-wnuk (1876-?) zarządzał fabryką od 1903 do 1905?r.






Poniżej przedstawiam odznakę na szpilce, którą się
przypinało do ubrania. Została wykonana z okazji Święta 1 Maja 1936 roku.
Przekazana została Prezesowi Zarządu HACONU
Ewie Dzierbunowicz przez jednego z pracowników z informacją,
że kiedyś znaleziono ja na terenie zakładu.
Niestety na jej temat nic więcej nie wiemy.
Z uwagi na swastykę przeleżała jakiś czas w szufladzie.
Jest ona jednak symbolem tamtych czasów w Niemczech.
Stanowi interesujący eksponat.
Tym bardziej, ze rozwój nazizmu w Niemczech, totalitaryzm,
nacjonalizm ekonomiczny wpływał niekorzystnie na możliwość
rozwoju Pflugfabrik bei Berlinchen.
Hitler był niestety honorowym obywatelem miasta Berlinchen.
Ulica Niepodległości nosiła (na szczęście przez krótki czas) 
nazwę Adolf Hitler-Strasse.



Tym przedsięwzięciem Berlinchen stało się znane na świecie, ponieważ maszyny rolnicze i inne produkcji Schwartza były dostarczane daleko poza granice Niemiec a nawet za ocean. W tej fabryce pracowało 200 kowali, odlewników i ślusarzy. Rodzina Schwartz posiadała pierwsze w Barlinku łącze telefoniczne z nr1.
 Po II Wojnie Światowej zakład znacjonalizowano i przeszedł w ręce państwa.
Obecnie w miejscu starej fabryki znajduje się Firma HaCon, której właścicielem jest Matthias Harmstorf a prezesem Zarządu Ewa Dzierbunowicz.








Polecam publikację HaConu "Historia zakładu z Doliny Płoni w Barlinku".

Garbarstwo w Berlinchen było w rozkwicie od średniowiecza aż do czasów industrializacji. Nigdzie w Nowej Marchii nie było tylu samodzielnych garbarzy. Swoje warsztaty mieli nad jeziorem, gdzie w długich rzędach stały ich domki. W 1939 roku żył w Berlinchen ostatni garbarz.



Ze względu na wytwory skórzane wielu garbarń dużym powodzeniem cieszyło się także inne rzemiosło: szewstwo. W roku 1892 Berlinchen posiadał nie mniej niż 99 samodzielnych szewców, byli oni rozchwytywani na wszystkich targach Nowej Marchii i sąsiedniego Pomorza ze względu na dobrej jakości kozaki i buty wszelkiego rodzaju. 
Do swej produkcji garbarze potrzebowali przede wszystkim garbnika dębowego.



Aby zawsze była wystarczająca ilość tego surowca miasto posiadało na swym terenie, w dolinie Płoni, miejską „dębinę”, która dostarczała ze swej żyznej ziemi wspaniałe młode dęby. Ten kawałek lasu, po tym jak już nie było garbarń, pozostawał w pamięci wielu mieszkańców Berlinchen, ponieważ rok rocznie odbywały się tam imprezy i święta organizowane przez związki i szkoły. W miejskiej dębinie okorowywano młode dęby i rozdrabniano w pobliskim idyllicznie położonym Lohstampfe. Później położona w tym miejscu Fabryka Pługów długo jeszcze była nazywana Lohstampfe.

Od roku 1860 obok dotychczas głównie używanej drogi pocztowej przez Lipiany do Szczecina poprawiona zostaje łączność ze światem poprzez rozbudowę drogi do Gorzowa.
 
 
W 1893 roku otwarto odcinek kolejowy z Berlinchen do Głazowa a w 1899 roku w kierunku Choszczna.
 
 

 
Od roku 1900 istnieją wodociąg
i kanalizacja.
 
 
 
W 1900r. na ulicach Berlinchen pojawia się pierwszy samochód.



Zaopatrzono miasto w gaz i od 1920 także prąd
i połączenie samochodowe z Gorzowem.

1914 – 1918 w I wojnie światowej zginęło 229 obywateli miasta. 1920 – 1930 ze starego miasta rolników, nie muśniętego wichrami historii powstało nowoczesne małe miasteczko w którym rzemiosło i handel oraz silnie rozwijający się przemysł zatrudniają sporą cześć ludności. W 1921 roku jest już 5896 mieszkańców,
a w roku 1939 odnotowano ich 7603.
 
 

Rok 1923 przynosi ogromną hiperinflację.
Niemcy przeszły najgorszy okres hiperinflacji w 1923 r. W 1922 r. najwyższy nominał miał banknot 50 tys.-markowy. Do 1923 r. wzrósł on do 100 bln marek. W grudniu 1923 r. kurs marki do dolara amerykańskiego wynosił 4,2 bln. W tym samym roku stopa inflacji osiągnęła 3.25 × 106 proc. miesięcznie (ceny podwajały się co drugi dzień). 20 listopada 1923 r. wprowadzono do obiegu walutę nazwaną rentenmark, wymieniając jedną na 1 bln starych marek. W ten sposób kurs rentenmarki do dolara wynosił 4,2 – dokładnie tyle, ile kurs marki z 1914r. 
Wprowadzono banknoty o nominałach: 1 mln marek, 5 mld marek, 100mld marek i banknoty zastępcze.
 
Starymi banknotami palono w piecach.
 
W okresie rządów burmistrza Barlinka – Wunnike,
z inicjatywy dr Isbary – radcy medycznego oraz
barlineckich lekarzy: dr Schleusnera, Kommaleina
i Wolfa - rozpoczęto budowę i wyposażenie
nowego szpitala. Z zachowanego budżetu miasta Barlinka na rok 1927 wynika, że na „stary szpital”
przeznaczono 594 Reichsmarek, a na budowę „nowego” zaplanowano 13 465 RM, a wydano 17 539 RM.
Z okazji jubileuszu 650-–lecia miasta, obchodzonego w 1928 r., podarowano szpitalowi cztery witraże
do okien (przetrwały nienaruszone do dziśś), oraz pewną liczbę książek.


Dyrektorem szpitala był Dr Franz Otto (1892-1977).



 PODRÓŻ W CZASIE DO BARLINECKIEGO SZPITALA

 1 marca 2016 r. odbyła się uroczystość oddania do użytku nowej części barlineckiego szpitala.
Z nowo wybudowanego budynku można przejść do jego dwóch starszych części. Starych, ale jak starych? Cofnijmy się więc w czasie. Mamy XIX wiek a w Barlinku działa szpital św. Jerzego.
Spełniał on przede wszystkim rolę opiekuńczą dla wdów i osób ubogich, jednak w drugiej połowie XIX wieku stał się placówką medyczną (nie rezygnując z poprzedniej funkcji). Na początku XX wieku szpital ten, mieszczący się przy ul. Chmielnej, dysponował 20 miejscami dla chorych a w ciągu roku udzielał pomocy 150 osobom. Jednak I wojna światowa obnażyła braki w podstawowej opiece medycznej. Nie spełniał on żadnych norm i warunków (nie można było przeprowadzać operacji chirurgicznych).Wtedy też do głosu doszedł dr Isbary, radca sanitarny. Popierany przez miejscowych lekarzy i burmistrza Fritza Wunnicka, przedstawił projekt budowy nowego Szpitala Miejskiego. Po akceptacji Rady Miejskiej, w 1927 roku przystąpiono do budowy obiektu przy ul. Szpitalnej. Budynek z nowoczesnym zapleczem technicznym wybudowano z funduszy prowincjonalnej kasy chorych, która udzieliła pożyczki na ten cel w wysokości 120 tysięcy marek. Budowa Szpitala Miejskiego trwała 15 miesięcy a jego oficjalnego otwarcia dokonano 04 kwietnia 1929 roku. W tym dniu pracujący tam lekarze otrzymali również prezent, w postaci ambulansu do przewozu chorych. W 1928 roku z okazji 650-lecia miasta Berlinchen Rektor Resse z Berlina, przewodniczący Zjednoczenia Wiernych Ojczyźnie Mieszkańców Berlinchen, przekazał na wyposażenie szpitala cztery malowane okna do pomieszczenia rozrywkowego harmonium. Były to witraże, które do dziś mogą Państwo zobaczyć, wchodząc do barlineckiego szpitala.
Pierwszym naczelnym lekarzem Szpitala Miejskiego w Barlinku został dr Franz Otto. Pracował tam jako ginekolog oraz chirurg a jego żona pełniła funkcję instrumentariuszki. Mieszkańcom Barlinka dał się poznać jako człowiek gotowy udzielić pomocy o każdej porze dnia i nocy, co zaowocowało zaufaniem nie tylko wśród pacjentów ale również kolegów po fachu. Mówiono, że w ciągu 5 lat pracy, wykorzystał tylko 10 dni należnego mu urlopu. Kiedy otrzymał ofertę objęcia funkcji ordynatora szpitala w Berlinie zrezygnował z niej na rzecz Barlinka. Dobre wieści o barlineckim szpitalu roznosiły się błyskawicznie. Coraz więcej pacjentów chciało się tu leczyć, więc zaistniała potrzeba rozbudowy wschodniego skrzydła. W ten sposób z 66 łóżek stan ten powiększył się do 180 sztuk, a Szpital Miejski stał się tym samym Szpitalem Powiatowym. Druga wojna światowa powołała dr Otto do służby, jednak szybko z niej powrócił. Był tu bardziej potrzebny. W ciągu tych 5 lat opiekował się blisko 2000 rannymi żołnierzami. Kiedy w styczniu 1945 r. otrzymał informację o zbliżającej się Armii Czerwonej, podjął decyzję o szybkiej ewakuacji wszystkich rannych znajdujących się w barlineckim szpitalu. Pomimo zakazu ewakuacji osób cywilnych, postanowił też odesłać swoich najbliższych. Niestety był to również koniec jego działalności w Szpitalu Powiatowym w Barlinku. Po zakończeniu drugiej wojny światowej, 10 lipca 1947 roku ponownie uruchomiono część szpitala. Cały Szpital Powiatowy, z oddziałami chirurgicznym, dziecięcym oraz zapobiegawczym otwarto 5 czerwca 1948 roku.
Do dnia dzisiejszego nie utracił on rangi Szpitala Powiatowego a teraz, jest on jednym z nowocześniejszych szpitali w okolicy z izbą przyjęć, oddziałem chorób wewnętrznych, oddziałem pediatryczno-neonatologicznym, oddziałem chirurgicznym z blokiem operacyjnym, oddziałem ginekologiczno-położniczym z odcinkiem intensywnej opieki medycznej, pracowniami diagnostycznymi, rehabilitacją i zakładem pielęgnacyjno – opiekuńczym. Otwarta nowa część szpitala kosztowała blisko 12 mln złotych.
Tekst: barlinek24

 
Herb Berlinchen to czerwony orzeł brandenburski na srebrnym tle. Nie znaleziono jednak dawnej pieczęci, która by ten fakt potwierdzała. Na pieczęci sekretnej z 1349 roku widać trójkołową bramę. W środkowym polu widać wizerunek orła patrzącego w lewo,
a w bocznym łuku hełm ze skrzydłem. Natomiast pieczęć z XV wielu ukazuje tylko orła patrzącego
w lewo, którego późniejsze pieczęcie ukazują jak patrzy w prawo.

http://adacta.archiwa.net/file/sceaux/barlinek.pdf







 Poniżej znaczki które nie miały charakteru pocztowego, z tego też względu nie można traktować ich jako wydań filatelistycznych. Kolekcjonowanie ich było jednak w początkach XX wieku bardzo popularne. Postarała się o to Kaffe-Firma HAG, jaką założył w 1906r. w Bremie Ludwik Roselius.
Przedsiębiorstwo to wprowadziło na rynek nowy w owych czasach produkt, jakim była kawa bezkofeinowa. Ten nieznany wcześniej asortyment wymagał działań marketingowych i odpowiedniej kampanii reklamowej. Zaczęto bezkofeinową kawę reklamować następującymi sloganami:
Stahlharte Nerven durch Sport und Kaffe HAG 
(twarde, stalowe nerwy dzięki sportowi i Kawie HAG)
oraz Immer unschadlich! Immer bekommlich!
(Zawsze bezpieczna! Zawsze dobrze przyswajalna!).
Firma dbała także o wizualną promocję wyrobu, starając się nadać opakowaniu nowoczesny wygląd.
Chcąc zachęcić klientów do zakupu swoich produktów, od 1913 roku firma dołączała do opakowań kawy znaczki kolekcjonerskie przedstawiające herby miast. Dodatkową zachętą do zbieractwa znaczków reklamowych były dodawane z inicjatywy  Kaffe - HAG albumy, w których kolekcjonerzy umieszczali znalezione w produktach znaczki. W tych zeszytach heraldycznych, obok miejsca na znaczek był krótki opis herbu oraz liczba mieszkańców. Możemy tam na przykład przeczytać, że Barlinek w 1910 roku liczył 5995 mieszkańców.

(Przedruk z "Echa Barlinka" art. Andrzeja Mrowińskiego ze stycznia 2012r.)







Jakie znaczenie przypisywano temu miastu można odczytać z nazwy, które otrzymało: Neu Berlin. Berlin był mianowicie w owych czasach jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym starszym miastem Ottonów. Barlinek jest typowo nowomarchijskim miastem. Powstał on zapewne przede wszystkim z powodów militarnych.

 
Sprawa o zabezpieczenie mieszkańców przed napadami odgrywała wtedy dla miast decydującą rolę. Oprócz tego margrabiowie Otto i Albrecht chcieli stworzyć nie tylko przyczółek zasiedlenia niemieckich rolników i rzemieślników, ale także punkt wyjściowy dla zdobywania dalszych pomorskich terytoriów.
Zewnętrzny kształt miasta dopasował się do miejscowych warunków. I tak Berlinchen zbudowano w kształcie owalnym, który został narzucony przez położenie między jeziorem a wyżyną. Na początku XIV w. ogrodzenie palisadowe zastąpiono murami kamiennymi. Około połowy XV w. umocnienia obronne były zapewne całkowicie ukończone,
z okalającym miasto murem z kamieni polnych
z komórkami, bramami, fosą i wałem.

Pas niedawnych umocnień dzieli od kościoła krótki odcinek drogi. Potężne niegdyś fortyfikacje tworzył 7-metrowej wysokości kamienny mur obronny. Szczelnym, eliptycznym pierścieniem otaczał całe ówczesne miasto. Wejścia doń strzegły dwie przeciwlegle usytuowane bramy miejskie: Młyńska i Myśliborska (w osi ul. Niepodległości). Kontakt mieszkańców z brzegami jeziora umożliwiały dwie Furty Wodne: Wielka i Mała. Ponad koroną murów strzelały w górę baszty i czatownie w łącznej liczbie 27.

Barlineckie fortyfikacje pochodzą głównie z 1. połowy XIVw. Kilkaset lat później, kiedy ich obronna rola straciła na znaczeniu, większą część murów wyburzono razem z bramami i basztami. Pamiątką po rozebranej w 1825 roku Bramie Młyńskiej jest Kamieniczka przy ul. Niepodległości 7 z wykuszową wieżyczką. Po Bramie Myśliborskiej nie pozostał żaden ślad. Z dawnego, liczącego 1800m kręgu obwarowań do dziś pozostało nieco ponad 400 metrów. Najdłuższy, obniżony o połowę odcinek muru zachował się wzdłuż zaułka ul.Jeziornej; biegnie on stamtąd łukiem ku arterii przelotowej miasta. Najokazalszy fragment można zobaczyć u zbiegu ul. Chmielnej i Górnej. Przetrwały tam detale korony murów z reliktami ostatniej z czatowni. W jej pobliżu widać tajemniczą Psią Furtę - ulubione miejsce zabaw dzieci, w tym także małego Emanuela.


Na poniższym zdjęciu fragmenty cegieł gotyckich z murów miejskich przy nieistniejącej już baszcie.











Stare obwarowania nie obejmowały pierwotnie zapewne Goldowsky’s Berg (Barlinecki Ośrodek Kultury) lecz należy przypuszczać, że stało się to koniecznym następstwem ulepszonych taktyk strzelniczych. Pochodzący z 1710 roku rzut miasta jest najstarszym, który został zachowany. Już na początku XVIII w, w 1737 r. zaczęto wyrównywać wały i fosę a na ich miejscu założono ogrody, ponieważ miały one wtedy najwyżej znaczenie podatkowe i celne. Jako jedyna zachowała się wtedy Brama Myśliborska. Proces rozbiórki trwał do 1775 r.  W 1817 r. Barlinek ogłoszono miastem otwartym.
W 1825 r. rozebrano Bramę Młyńską. W tym samym okresie rozebrano też  Wielka Furtę Wodną i wieżę na Górze Goldowskiego. Przed 1983 r. rozebrano mury wzdłuż ul. Żabiej. W 1906 r. wstrzymano rozbiórke murów i zaczęto resztki konserwować.

Nieopodal rynku wznosi się kościół ewangelicki, na najwyższym punkcie terenu starego miasta. Dzisiejszy kształt uzyskał po przebudowie w połowie XX wieku. Kościół miał cztery wejścia do głównej nawy i 1200 miejsca siedzące. Po obu stronach ołtarza wisiały tablice pamiątkowe poległych w wojnach 1866 i 1869/1871.



W miejscu czci za ołtarzem wisiały wstęgi wieńcowe ojców i synów Berlinchen poległych w latach
1914 – 1918. Miejsce do rozmyślań, rozpamiętywań
i spokoju. Wieża wraz z krzyżem miała 52 metry wysokości. Kiedy chciało się wejść na wieżę trzeba było wspinać się krętymi, drewnianymi schodami aż do nawy kościelnej. Potem znowu schody drewniane aż do izby zegarowej (zegar był codziennie nakręcany) a potem szło się dalej schodami drewnianymi aż do wieży dzwonniczej. Tu wisiały trzy dzwony. Mały dzwon szkolny ważył 400 kg, dzwon jeziorny 700 kg i dzwon wieczorny 1300 kg. Do 1939 roku dzwony były poruszane za pomocą powroza, potem elektrycznie.







Kto chciał zawiesić flagę kościelną musiał wspiąć się jeszcze na trzy drabiny z 35 szczeblami. Za sprawą kapelmistrza Louisa z wieży rozbrzmiewały nad miastem kolędy, pieśni wielkanocne i zielonoświątkowe. Krzyż na wieży jest pozłacany. W latach 1914 – 1918  w kościele zainstalowano ogrzewanie wodne. Sterowanie tego ogrzewania było umieszczone w podziemiach, do których prowadziły schody.  W nawie kościelnej, chrzcielnej, panteonie i chórach ustawiono 13 grzejników.

Kościół pw. Niepokalanego Serca NMP

Pierwotny kościół z kostki granitowej wzniesiono
w XIII w. w stylu romańskim.



Powyżej próba rekonstrukcji Kościoła ewangielickiego w Barlinku z XIIIw. wg. miedziorytu Meriana z  ok.1650r. Rysunek A4, 9.10.2011r.



W XIV w. Kościół został przebudowany na styl gotycki przy użyciu cegły oraz kostki granitowej. Była to budowla 3-nawowa na rzucie prostokąta, orientowana, zamknięta od wschodu trójbocznym prezbiterium oraz wieżą od zachodu. 

W nawie głównej i prezbiterium – sklepienie gwiaździste, w nawach bocznych –krzyżowe,w wieży kruchta i ostrołukowy portal z pierwszej połowy XV w. o profilowanych ościeżach.
Po pożarze w 1852r. kościół odbudowano, zmodernizowano w latach 1853-1861, dodając nadbudówkę wieży, szkarpy oraz zakrystię od strony południowej, dach nad nawą główną 2-spadowy
a nad nawami bocznymi – pulpitowy.
Z kościoła pw.Św.Antoniego we Lwowie, ks.kan. Franciszek Morawski przywiózł po II wojnie światowej do Barlinka Figurkę Św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus z XVIII w.(drewno),



oraz figurkę Matki Bożej



i obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy z XVIII w.



Po wojnie we wnętrzu znajdował się współczesny ołtarz, w nadstawie – Matka Boża Apokaliptyczna depcząca węża wykonana w metaloplastyce.
Dziś ołtarz neogotycki z obrazem Niepokalanego Serca NMP, po bokach figury apostołów Piotra
i Pawła. Nad obrazem aniołowie trzymają koronę.



Zachowały się ławki i prospekt organowy na emporze chórowej, chrzcielnica
z XIX w. i krucyfiks z XVIII w.







Wnętrze regotyzowane i odmalowane było przez firmę Antoniego Łuszczaka z Poznania,natomiast ostatni remont kościoła wykonany był przez ks.Bronisława Lose na początku XXI w. Wykonawcą była firma
p. Makulca, który odtworzył wystrój kościoła oraz wymalował polichromie na sklepieniu.
Kościół poświęcony został 01.12.1946r. przez ks.Józefa Czaprana,a konsekracji dokonałks. bp Wilhelm Pluta 05.12.1966r.
Obecnie Proboszczem Parafii jest ks. Bronisław Lose.



Pomnik ku czci poległych przed kościołem nosił nazwiska 229 poległych ojców i synów Berlinchen i okolic z lat 1914 – 1918. Na postumencie klęczy żołnierz a pod spodem znajduje się napis „Zmarłym na pamiątkę, żyjącym ku przestrodze”.
 



Hala sportowa

Została zbudowana w roku 1923.





Była gustownie urządzona i zawierała w sobie oprócz świetnie wyposażonej w nowoczesne urządzenia dużej hali, pokój zebrań, szatnie, prysznice, mieszkanie dozorcy hali i stylową scenę z nowoczesną metodą oświetlenia. Hala jest prezentem barona Dietricha von Klitzing – honorowego obywatela miasta. To jego herb widnieje na fasadzie budynku.



Baron przekazał w dniu 4 grudnia 1921 roku, 1500 guldenów, co równało się 150 000 marek niemieckich na budowę hali wraz ze schroniskiem dla młodzieży, baron wyraził zgodę na budowę, przydzielił działkę oraz zapewnił dowóz materiału i fachowców do budowy hali, budowę zlecono mistrzowi ciesielskiemu Thielmanowi, hala otwarta została w roku 1923 roku.
Ściany hali ozdobione były malarstwem sportowym. Dolne pomieszczenie hali urządzone było jako uzupełnienie łaźni znajdującej się w „Ogrodach piątkowych” (schroniska młodzieżowego).
Hala była dumą mieszkających tu ludzi. Perełką turystyczną, jaką w tamtych czasach był Berlinchen odwiedzało wielu turystów. Wielu z nich odwiedzało również tą rozsławioną za Odrą halę sportową. Hala funkcjonowała długie lata.
1 maja 1950 roku w hali przy ul. Gorzowskiej otwarto pierwsze stałe kino, które nosiło nazwę "Odra". Halę dostosowano do warunków widowiskowych – liczyła wówczas ponad 200 miejsc. Kino cieszyło się bardzo dużym powodzeniem i uznaniem mieszkańców. Wyświetlane filmy były dostarczane z Centrali Rozpowszechniania Filmów w Poznaniu. Jednak po otwarciu w 1959 r. kina panoramicznego „Stolica” kino „Odra” przestało istnieć.
W 1963 roku przystąpiono do remontu hali. Niewykorzystany ładny obiekt sportowy będzie służył tutejszej młodzieży oraz klubowi sportowemu. Mieszkańcy Barlinka pamiętają do dziś odbywające się tam lekcje wychowania fizycznego, dyskoteki, organizowane zabawy choinkowe. W późniejszych latach halę sportową przekształcono na obiekt handlowy. Mieściło się tam targowisko miejskie.



Po remoncie budynek został wydzierżawiony przez sieć Netto a jesienią 2010 powstał „Chiński market”.

Spłonęła 12 listopada 2010 roku ok.godz 2.00 w nocy. W 2012 ruszyła jej odbudowa. Mieścić się w niej będzie Biblioteka.



ZATRZYMANO PODPALACZY!!!
http://www.barlinek24.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=5216&Itemid=35

Policjanci z Myśliborza wspólnie z funkcjonariuszami z Wydziału Kryminalnego KWP w Szczecinie zatrzymali sprawców podpalenia sklepu „Chiński Market". Straty oszacowano wówczas na 2 miliony złotych.
Mężczyźni usłyszeli już zarzuty. Sąd Rejonowy w Myśliborzu zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy wobec sprawców tego czynu.

 

Fontanna "Gęsiarka barlinecka"

Od 1912 roku środek rynku ozdabia fontanna Riessa, darowana przez dwóch synów miasta, dzieło rzeźbiarza Ackermanna. Ta fontanna jest potocznie nazwana „Gęsiareczką barlinecką”.


Fontanna ozdobiona figurą broniącej się przed atakiem gąsiora dziewczynki jest jednym z symboli Barlinka. Stojąca na rynku statua jest lubianym przez mieszkańców miejscem spotkań. Gęsiarka, której autorem jest Knut Akerman, została ufundowana w 1912 roku przez dwóch mieszkańców miasta, którzy dorobili się majątku w Niemczech.  



Inne źródła podają iż fundatorem Gęsiarki był Żyd - bogaty kupiec Maks Riess. Losy rzuciły go do Getyngi, gdzie dorobił sie dużego majątku i postanowił zafundować miastu coś trwałego.
Przyjechał do Barlinka z pieniędzmi i zaniósł je do magistratu. W efekcie utworzono fundację i postanowiono wybudować fontannę z motywem Gęsiarki. Podobno nie zaprojektował jej Ackermann lecz inny artysta pochodzący ze Szwecji - Knut Akerberg, który w Sztokholmie miał swoją pracownię.
Poniżej inna praca Akerberga.



Być może Gęsiarka istniała naprawdę. Według miejscowej legendy, żyła kiedyś w Barlinku gęsiarka, którą oskarżono o czary. Tuż przed egzekucją przyfrunęły gęsi i uratowały dziewczynę przed śmiercią.


                                             
  Foto:Aldona Horoszewicz



Poniżej "Gęsiarka" z Getyngi.





Ciężkie czasy przeżywało nasze miasto w biegu dziejów– powiedział w 1928 roku Wunnike. „Często musiało się poddać silniejszej władzy. Nie zostały mu zaoszczędzone okropieństwa wojny trzydziestoletniej. Wielkie pożary nawiedzały to miasto i spopieliły prawie jego połowę. Wielokrotnie musiało przezwyciężać epidemie i kosztowało je to wiele ofiar”. Burmistrz stawiał ponad wszystko silny „zmysł mieszczański” i przywoływał jako przykład zespół cechów: rzemiosło, przemysł i handel.
Wunnike pełnił urząd do roku 1945, był ostatnim niemieckim burmistrzem miasta.

 

Produkty z Berlinchen eksportowane były aż do Afryki. Nastąpiło wiele przemówień, najpierw mowa prezydenta regionu Frankfurt nad Odrą, który przekazał pozdrowienia głównego prezydenta: „nad nami roztacza się jeszcze polityczne i gospodarcze bezchmurne niebo, jednak stajemy znowu prosto
i maszerujemy naprzód” (był to czas wielomilionowego bezrobocia). Rektor Resse z Berlina przewodniczący Zjednoczenia Wiernych Ojczyźnie Mieszkańców Berlinchen opowiedział, że w ostatnim czasie myślano tylko o jubileuszu miejskim i przygotowano prezent: „Jesteśmy gotowi do sprezentowania na wyposażenie szpitala czterech malowanych okien, do pomieszczenia rozrywkowego harmonium. Oprócz tego przekazujemy miastu tablicę pamiątkową z dedykacją, aparat radiowy z osprzętem, obraz, książki. Kiedy słyszymy z waszych ust, że udało nam się sprawić radość i niespodziankę obywatelom, jest to dla nas wystarczającą zapłatą”.

 

Przewodniczący ordynacji miejskiej Richard Salzwedel otrzymał dokument mianowania na obywatela honorowego miasta. Największa niespodziankę sprawił jednak nie burmistrz Berlinchen a nadburmistrz stolicy Rzeszy Berlina, który zjawił się osobiście i przemówił
„w XIII wieku Berlin i Berlinchen zostały założone w tym samym celu…”.

Nadburmistrz przekazał jako prezent urodzinowy tysiąc marek na wsparcie rodzin wielodzietnych.
Z okazji jubileuszu odbyła się pierwsza wystawa rzemiosła otwarta przez przewodniczącego Immlinga. Można było na niej zobaczyć między innymi garnitury, płaszcze itd. Podczas Wieczoru Ojczyzny w wigilię uroczystości została przedstawiona sztuka
Rudolfa Theusnera pod tytułem „Konsul Dirigens”. Wierni ojczyźnie Berlińczycy przytwierdzili na Górze Goldowsky’ego tablicę pamiątkową przekazaną przez radcę tajnego dr Hesselbrath.



"Chiński Domek"

Budynek intryguje swą nieszablonową kompozycją oraz egzotyczna nazwą: Dom Chiński.
Mieszkał w nim farmaceuta, który przez lata praktykował w Chinach ,
a potem wrócił do Barlinka
.




Z „Państwem Środka” budowlę łączyła osoba twórcy domu, podobnie jak Laskera zafascynowała pochodząca z Chin najstarsza w dziejach ludzkości gra tablicowa o nazwie „go”. Obydwu lokalnych patriotów łączyło jeszcze jedno: miłość do rodzinnego miasta.




Fundator kamieniczki, po życiu spędzonym na Dalekim Wschodzie, nie zastał już po powrocie obrazu miasta zapamiętanego z dzieciństwa. Zburzone w międzyczasie elementy fortyfikacji postanowił w symbolicznej formie utrwalić, wkomponowując je w bryłę swej budowanej siedziby. Najwyrazistszym historycznym akcentem budynku jest wybiegający ku wschodowi wykusz. Przedstawia on wierną, choć wielokrotnie pomniejszoną replikę stojącej niegdyś obok domu Wielkiej Furty Wodnej.
W średniowieczu Duża Furta Wodna umożliwiała dostęp z miasta do jeziora. Stała ona w przedłużeniu ul. Wylotowej. Wraz z fragmentami murów miejskich furta została rozebrana w XIX w. Obok miejsca w którym stała, postawiono ciekawy architektoniczne dom (ul. Jeziorna 3), nazywany popularnie „Domem Chińskim”. W fasadzie umieszczone są daty, w których funkcjonowała.




Reszta detali architektonicznych dyskretnie alegoryzuje inne elementy fortyfikacji, w zarysie dostrzegalnym tylko wprawnemu oku. Całość budowli zawiera zakodowany, jak w jakiejś Enigmie, zapis systemu obronnego dawnego Barlinka.



Poniżej klamka u drzwi wejścia.



                                        Tekst: Kazimierz Hoffman


Apteka "Pod Orłem"






3 marca 1817 roku, trzy lata po
 wyzwoleńczej wojnie francusko –
 niemieckiej rozpoczęło się porządkowanie
 placu pod budowę kamiennego budynku.
13 kwietnia złożono kamień węgielny i
 niezwłocznie przystąpiono do dalszych robót.
W pierwszych dniach  września ukończono wiązanie.
Pod koniec roku dach był już całkowicie
 pokryty a pomieszczenie suteryny otynkowane. 
Z początkiem kwietnia 1818 roku
przystąpiono do dalszych prac budowlanych.
We wrześniu tego samego
 roku budynek został ukończony.
W sierpniu 1821 roku przemalowano
 elewację domu na kolor zielony, ponieważ
 pierwsze otynkowanie było
 niezadowalające. Budowę rozpoczął
i zakończył aptekarz Johann Wilhelm
 Kohlstock z żoną Dorothen Wilhelmine
 Croner.


 

Podczas II wojny światowej i ostrzału
 centrum miasta przez czołówki pancerne,
 „Apteka pod Orłem”w żaden sposób nie ucierpiała.
Rozebrano jedynie schody zewnętrzne
z balustradami 
w myśl zarządzenia miasta o likwidacji wszystkich zewnętrznych schodów w mieście znajdujacych się w pasie chodników wzdłuż ulic.
Funkcjonowała tak do roku 2006.
W październiku 2006 roku straż pożarna
 kilka godzin walczyła z pożarem domu, w
 którym znajdowała się apteka. Pożar
 całkowicie strawił poddasze dwóch
 przyległych budynków a jego przyczyną
 było prawdopodobnie zwarcie instalacji
 elektrycznej. Budynek wyremontowano,
 jednak apteka już w to miejsce nie powróciła.
Przyległe budynki w dalszym ciągu straszą pustką do dziś.



                                    
Foto:Monika Przybylska


Na fasadzie budynku przy
ul. Niepodległości nadal widnieje orzeł,
 symbol apteki „Pod Orłem” założonej w
 centrum miasta w XIX wieku. 




Źródło: materiały archiwalne dostępne w

Muzeum Regionalnym w Barlinku (Akt

erekcyjny budowy Apteki pod Orłem oraz

Puls Barlinka nr 5, 01.11.2006).


Zebrała: Monika Przybylska.




Pałacyk Cebulowy




Zbudowany w 1908 roku, przez ówczesnych mieszkańców miasta. Zlokalizowany na wzgórzu, przy dzisiejszej ulicy Strzeleckiej. W latach świetności mieściła się w nim m.in. Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna, internat Zespołu Szkół Zawodowych,
szkoła i Komenda Hufca ZHP Barlinek.



Foto:Aldona Horoszewicz

Taneczne próby przeprowadzali w nim członkowie dziecięcego zespołu tanecznego Uśmiechy. Jednak przez lata nieremontowany, zaczął popadać w ruinę. W końcu nadzór budowlany nakazał jego opuszczenia. Przez nikogo niedoglądany stawał się ruiną.




Wreszcie trafia w prywatne ręce. Jego pierwszy właściciel nie robi nic. Dopiero drugi, przedsiębiorca z Barlinka, rozpoczął prawdziwy remont.
Trwał on od 2008 do 2010 roku.




Inwestor Zbigniew Szatkowski jest także zainteresowany odbudowaniem zabytkowych schodów i drogi dojazdowej do posesji, ale te są w tej chwili własnością gminy.
Jak głosi historia, w czasie II wojny światowej, przebywały w nim kochanki Goeringa, Himmlera i Hitlera.

Tekst: Monika Przybylska


Secesyjna willa zbudowana w 1908r. Wzniesiona na stromej skarpie, wzmocnionej murami oporowymi. Fasada od południowej strony otwiera się na widok z Jeziorem Barlineckim. Na tyłach posesji znajduje się niewielki budynek gospodarczy, z czasu budowy willi.           
Willa parterowa z piętrowym ryzalitem (wysunięta z lica elewacji, do przodu część budowli, zazwyczaj tej samej wysokości co reszta i tworząca z nią integralną całość) i mieszkalnym poddaszem. Rozplanowana na rzucie prostokąta. Narożniki fasady ujęte półkolistymi wieżami. Na osi portyk z balkonem wspartym na parach filarów i kolumn. Elewacja ogrodowa (północna) zryzalitowana. Do elewacji wschodniej przylega weranda z tarasem. Układ wnętrz dwutraktowy, z dużą salą na osi traktu frontowego oraz z sienią i klatką schodową na osi traktu ogrodowego.
 Willa murowana z cegły,
otynkowana. Centralna część fasady piętrowa, zwieńczona dwuczłonowym szczytem o wykroju wklęsło- wypukłym. Całość przykryta dachem mansardowym ( dach łamany, zbudowany z dwóch oddzielnych od siebie gzymsem powierzchni połaci dachowych. Może być dwu- lub czterospadowy) z naczółkami. Piętrowe, narożne wieże przykryte cebulastymi hełmami. Wystrój architektoniczny o motywach secesyjnych i klasycyzujących ( dekoracja szczytu w tym reliefy figuralne ( płaskorzeźby ; trójwymiarowe opracowanie płaszczyzny. Jest wykonywany na płycie kamiennej, drewnianej lub metalowej poprzez kucie, rzeźbienie i odlewanie. Może być płaski, wypukły lub wklęsły), oprawa otworów okiennych o zróżnicowanych gabarytach i formach wykroju, wystrój elewacji wież narożnych).
Z elementów pierwotnego wyposażenia zachowała się w częśći stolarka okien i drzwi, drewniana klatka schodowa.

Spacerkiem
po Berlinchen


Do dworca, który w 1899 roku przy przedłużeniu odcinka kolejowego do Choszczna został przeniesiony do nowego miasta, przechodziło się obok spółdzielni mleczarskiej i dowolnego obozu służby pracy.

Zbudowany w 1923 roku kościół katolicki św. Bonifacego stoi na drodze prowadzącej do Pełczyc
i łączy się z ulicą Dworcową.




Kilka kroków w ulicę Pełczycką pnie się w górę ulica, która krótkim łukiem prowadzi do szpitala miejskiego na wzgórzu.



Na nim stoi budynek żandarmerii a od niego odchodzi w lewą stronę ulica Toytego. Jeśli obrócimy się na tym małym placu w kierunku miasta to z lewej strony przy ulicy znajdziemy kino. Od placu z terenem zielonym prowadzi ulica Leśna prosto do lasu miejskiego. 

Na końcu ulicy znajdziemy restaurację miejską z wypożyczalnią łódek



i Pruski Urząd Skarbowy. Krótko za nim warkoczą silniki wodociągów.



Przed restauracją na plaży w prawo skręca ulica prowadząca obok boiska, Plaży Miejskiej - zabytkowego kąpieliska z 1927 r. zachowane w stanie nienaruszonym z dużą piaszczystą plażą i pensjonatem. Kompleks został wybudowany w unikatowym stylu alpejskim rzadko spotykanym na pomorzu.





kortu tenisowego, domu zdrojowego „Waldheim”



i restauracji „Waldschenke”.







Restauracja "Waldschenke" - Leśna Gospoda - zbudowana została w 1913 roku. Pierwsi goście pojawili się już  01.04.1914  roku a uroczystego poświęcenia restauracji dokonano 21. maja 1914 r. Była to jedna z największych, najczęściej odwiedzanych gospód w mieście.

W otoczeniu samej restauracji znajdowała się również muszla koncertowa, park z ławeczkami oraz stajnia. Według źródeł niepisanych restauracja spłonęła podczas działań wojennych.

„Do restauracji prowadzi droga wzdłuż Műckerburger Strasse. Potem należy przejść Mostkiem Krowim nad potokiem wijącym się między stopniowo zasypanymi łąkami bagiennymi, między Jeziorem Miejskim a Uklejowym. Możemy pójść prosto przez Górę Krowiego Mostka, dawnego pastwiska pracowników leśnych. Idąc dalej lewym poboczem, przed wzniesieniem drogi dochodzimy do tego wspaniałego celu wypadów za miasto. Rzadko można spotkać miejsce będące tak częstym celem poszukiwaczy odpoczynku z bliska i daleka, jak nasza Waldschenke."

Na pozostałości po karczmie natknął się Grzegorz Zajączkowski. To on wpadł na pomysł, żeby to co się jeszcze znajdzie, przewiezie się do Muzeum Regionalnego. I tak zrobiono. 
Jednocześnie, na starych zdjęciach, odnaleziono jak w rzeczywistości wyglądała karczma ukryta w lesie.




Z placu młyńskiego przy poczcie patrzymy wzdłuż nowego Domu Towarowego Braci Schluter.



Mijamy Urząd Pocztowy







i zaraz za nim znajdującego się młyna, który stał tu jeszcze przed założeniem miasta.




Zaraz za kamiennym mostem nad Młynówką stała Brama Młyńska, którą zburzono, kiedy Berlinchen został uznany za miasto otwarte. Przy ulicy Górnej z lewej strony od 1867 roku na przechodniów z budynku drukarni spogląda Gutenberg.

 

Przechodząc przez odgałęzienie ulic Odrzańskiej
i Koziej






dochodzimy do rynku, przy którym usytuowanych jest najwięcej restauracji.









Środek placu, na którym wcześniej stał ratusz, ozdabia fontanna z Gęsiareczką, szereg latarni, pompa wodna (wcześniej studnia), słup ogłoszeniowy oraz stacja meteo wyprodukowana przez firmę
Annoncen-Uhr-Actien-Gesellschaft z Niemiec.








Placowi dodają stylu domy o konstrukcji ryglowej - szachulcowej częściowo ze starym dziedzińcem. Małe domy przewyższa ceglany budynek sądu,



który źle się wpasował w panoramę miasta.

 
Skręcamy w lewo i już po kilku krokach jesteśmy przy kościele ewangelickim. Z daleka od zgiełku, zgodnie ze wcześniejszym zwyczajem zbudowany na osi wschód – zachód, wznosi się na najwyższym centralnym punkcie miasta.




Zbudowany w średniowieczu z bloków granitowych w stylu wczesnogotyckim. Zawirowania wojenne ubiegłych wieków, nieopisana bieda Wojny Trzydziestoletniej, niesamowite pożogi zamieniły całe dzielnice w popiół
i rumowisko, nie oszczędzając także Domu Bożego.
W połowie XIX wieku przebudowa kościoła nadała mu dzisiejszy wygląd bazyliki ze sklepieniem żebrowym. Pierwotnie portal główny był zbudowany
z cegieł z ich pięknymi profilami. Godne uwagi są poza tym małe okrągłe wgłębienia, zwane „miseczkami”. Miseczki takie w dużej ilości znajdują się w północnoniemieckich kościołach a zawdzięczają one swe istnienie zabobonom średniowiecznym.

Inną legendą jest to, że dawni żołnierze piesi wyruszający w drogę ostrzyli tam swe miecze. Wnętrze kościoła ukazuje niesamowicie przejrzysty gotyk. Przytulona do wieży kaplica chrzcielna została przed laty urządzona dzięki datkom fundacji. Zgodnie ze starym zwyczajem dzwony zwołują co ranek dzieci do szkół a w zimie po zachodzie słońca upominają wędrowców w lesie do odszukania drogi do miasta, zanim mrok odbierze im możliwość orientacji
w terenie. Po północnej stronie kościoła postawiono pomnik w kształcie gotyckiej wieżyczki poległym na wojnie synom miasta z lat 1870 / 1871. Od 1923 roku plac przed kościołem zdobi pomnik z piaskowca ku czci 229 poległym podczas I wojny światowej.
Na kamiennym postumencie umieszczono postać modlącego się żołnierza frontowego. Pomnik nosi napis „ Zmarłym na pamiątkę, żywym ku przestrodze”.



Przed pomnikiem znajdują się przepiękne domy o konstrukcji ryglowej, świadczące o minionych czasach.



Plac kościelny okalały między innymi Dom Parafialny, budynek diakonatu i plebania.



Widzimy także remizę Ochotniczej Straży Pożarnej, rozpoznawalną po okazałej wieży. Od 1929 / 1930 roku straż pożarna jest zmotoryzowana.




Z południowo - wschodniej strony kościoła prowadzą nas dwie ulice, aż do placu Furty Wodnej przy jeziorze, skąd rozpościera się wspaniały widok na jezioro, kąpielisko i dom zdrojowy Waldheim.



Poza murem, wzdłuż jeziora, stały jeszcze w ubiegłym wieku warsztaty garbarskie, których rzemiosło bardzo kwitło.


Warsztaty te stały zaraz przy kończącej się z lewej strony ulicy Jeziornej prowadzącej do byłego Urzędu Pracy i do starego kąpieliska. Opierając się o mur dom mieszkalny przypomina swoim narożnikiem imitację pomniejszonej Bramy Wodnej.

Ulicą Jeziorną w prawą stronę dojdziemy do widocznego z daleka budynku szkoły ludowej wzniesionej z czerwonej cegły, stojącego na uboczu od wszelakiego zgiełku. Budynek posiada kuchnię szkolną i warsztat, przed nim stoi zbudowana w 1913 roku szkoła średnia z wyglądu i wyposażenia odpowiadająca smakowi i potrzebom nowych czasów. Z tyłu, na byłym starym cmentarzu (1799 do 1862) administracja miejska stworzyła w 1929 roku małe boisko, które położone obok szkoły i sali gimnastycznej, otoczone i osłonięte przez stare wiązy, lipy, akacje i kasztany, jest idealnym miejscem ćwiczeń dla klas i związków gimnastycznych
i sportowych. Położona przy jeziorze Góra Żydowska skrywa od dawnych czasów cmentarz żydowski. Sękate sosny osłaniają wzgórze. Przy nim opadając tarasami ku jeziorze znajduje się ogród szkolny
i eksperymentalny szkoły ludowej.
Szkoła Podstawowa nr 1 w Barlinku im.Tadeusza Kościuszki została wybudowana jako klasztor.
Podczas II wojnyświatowej była szpitalem wojskowym.

Bardzo dawno temu istniał w Barlinku klasztor pełen zakonnic zwanych Cysterkami. Klasztor usytuowany był, tam gdzie stoi Dąb "Bartek". Zgodnie z zaleceniami władz chrześcijańskiego kościoła, mniszki te były nadzorowane przez cystersów z opactwa w Kołbaczu, co do sposobu wypełniania ślubów zakonnych i bogobojnego zachowania. Należy pamiętać, że już wtedy – tak, jak i dzisiaj – w wielu zakonach obowiązywał bezwzględny celibat. Podobnie jak dzisiaj nie zawsze go przestrzegano. Skąd cysterki przybyły do Barlinka, tego dokładnie nie wiemy, bo były to – podobnie jak dzisiaj - czasy licznych wojen i waśni, podczas których nie oszczędzano zakonów i ich mieszkańców. Prawdopodobnie przybyły z Owińska. Dlatego nierzadko przenoszono zakonne siedziby w nowe miejsca.



Przy wylocie ulicy Jeziornej na dawnym placu budowy stajemy przed wzniesioną przed 1923 rokiem, nowoczesną i bardzo gustownie urządzoną halą sportową.



Jest ona prezentem honorowego obywatela miasta, barona Dietricha von Klitzig – Dieckow, którego herb znajduje się na łuku wejściowym. Hala skrywa w sobie dużą nowocześnie wyposażoną i ozdobioną licznymi malunkami halę sportową, pokój zebrań, przebieralnie, pomieszczenie z prysznicami, mieszkanie dozorcy hali i stylową scenę z aparaturą naświetlającą. Dolne pomieszczenie hali jest urządzone jako uzupełnienie znajdującego się w łaźni „Ogrodu Piątkowego”, czyli schroniska młodzieżowego. Hala była dumą mieszkających tu ludzi. Perełką turystyczną, jaką w tamtych czasach był Berlinchen odwiedzało wielu turystów. Wielu z nich odwiedzało również tą rozsławioną za Odrą halę sportową. Hala funkcjonowała długie lata.
1 maja 1950 roku w hali przy ul. Gorzowskiej otwarto pierwsze stałe kino, które nosiło nazwę "Odra". Halę dostosowano do warunków widowiskowych – liczyła wówczas ponad 200 miejsc. Kino cieszyło się bardzo dużym powodzeniem i uznaniem mieszkańców. Wyświetlane filmy były dostarczane z Centrali Rozpowszechniania Filmów w Poznaniu. Jednak po otwarciu w 1959 r. kina panoramicznego „Stolica”






kino „Odra” przestało istnieć.

W 1963 roku przystąpiono do remontu hali. Niewykorzystany ładny obiekt sportowy będzie służył tutejszej młodzieży oraz klubowi sportowemu. Mieszkańcy Barlinka pamiętają do dziś odbywające się tam lekcje wychowania fizycznego, dyskoteki, organizowane zabawy choinkowe. W późniejszych latach halę sportową przekształcono na obiekt handlowy. Mieściło się tam targowisko miejskie. Po remoncie budynek został wydzierżawiony przez sieć Netto. A w listopadzie 2010 roku na „Chiński market”.


 

 Hala sportowa doszczętnie spłonęła 12.11.2010, na skutek podpalenia. 

Za halą droga prowadzi do starej fabryki beczek
J. Messow, byłej cegielni, od dziesiątek lat przerobionej na fabrykę krzeseł, w której produkowano również wieszaki do ubrań i przez pewien czas kolby do karabinów.








Przechodząc przez bramę z kutego żelaza wchodzimy na starszą część nowego cmentarza, którym wykorzystywany jest od 1862 roku a teraz coraz bardziej zamieniany jest
w park. Na początku starej części stoi nowoczesna kaplica cmentarna a krótko przed bramą do nowej części został założony w 1923 roku cmentarz na urny. Nowy cmentarz znajduje się na splanowanym wzgórzu młyńskim. Poprzez bramę tylną nowej części dochodzimy do szpitala lub przyczółku św. Georga
a za nim do ulicy Gorzowskiej. Z lewej strony zaprasza Nowy Domek Strzelecki. W tym miejscu stała dawna siedziba rycerska Tobelhof, którą widać na rycinie Meriana i którą to przypomina do dziś chór w kościele. Siedziba o tej samej nazwie została później przełożona dalej w kierunku Gorzowa na wzgórzu.


Legenda opowiada o powstaniu nazwy Tobelhof następująca rzecz:

 „Stary Fritz, który jak swego czasu margrabia Hans, sam doglądał dobytku i pracowników w swym kraju, przyjechał z Gorzowa do tej okolicy. Las sięgał swym gąszczem aż do samej drogi. Po drodze nie spotkał nawet żywej duszy, tylko na polanie, krótko za miastem, dało się słyszeć żałosne zawodzenie dziecięcego głosu. Kiedy zaczęto szukać źródła głosu, znaleziono pod dziką gruszą dziecko w tobołku. Szukano w okolicy intensywnie, ale nikogo nie znaleziono. Król rozkazał zabrać ze sobą dziecko do miasta i zapytać o rodziców. Na darmo, nikt się nie zgłosił. Wtedy to stary Fritz oddał dziecko pod opiekę pewnemu gospodarzowi. Kiedy stało się pełnoletnie, dał mu w prezencie ziemię, na której znalazł do w tobołku, drewno na budowę i pieniądze, aby mógł zbudować sobie dwór, któremu nadał nazwę Tobelhof”.

 

Z ulicy Gorzowskiej skręcamy w prawo w
"
Ścieżkę poetów", która prowadzi nas wzdłuż łęg brzozowych do kamiennej drogi. Po tamtej stronie fabryki krzeseł Jahnke i odcinka kolejowego do Głazowa leży na brzegu wzniesienia wieża ciśnień
i Wzgórze Wilhelma - Wilhelms Höne, na którym stoi kamień upamiętniający 25-lecie rządów Wilhelma II.

Z tego miejsca rozciąga się najlepszy widok na miasto, lasy i jezioro z jego wyspami. Drogą kamienną wracamy w dół i kierujemy się znowu w kierunku centrum miasta. Na miejscu gdzie skręcamy w lewo stoi Brama Myśliborska, która była w ostatnich czasach używana jako suszarnia (suszenie szyszek sosny, żołędzi) i która została w 1886 roku z powodów ruchu drogowego zburzona. Wraz z tą rozbiórką Berlinchen stracił swą ostatnią bramę
i szkoda, że miasto tym samym straciło swój malarski czar, który posiada jeszcze wiele miast Nowej Marchii.

Za budynkiem Ojczyźnianego Związku Kobiet znajdujemy stary mur miejski przy Psiej Furcie jeszcze w swej dawnej 7-metrowej wysokości. Mur wspinał się na wzgórze, aby polepszyć strategicznie niekorzystne położenie miasta.



Kiedy spojrzymy w głąb ulicy Górnej z jej starymi domkami i ich małymi ogródkami to zrozumiemy dlaczego ten motyw stał się bodźcem do studiowania tego zakątka. Przez Chmielną i Odrzańską do czasów założenia kanalizacji, ścieki z północnozachodniej części miasta płynęły do jeziora.

Na rogu ulicy Niepodległości stoi ratusz, wcześniej dom prywatny, który został zakupiony po pożarze ratusza na rynku. W 1920 roku został gruntownie przebudowany i jednocześnie powiększony zgodnie
z oczekującymi go zadaniami, szczególnie trzeciej co do wielkości w Nowej Marchii Kasy Oszczędności.




W sali posiedzeń ratusza na piętrze wiszą różne wizerunki miasta, w tym rycina Meriana z 1652 roku. W ratuszu znajduje się również posterunek policji.
W pokoju nr 5 ma swą siedzibę Urząd Komunikacyjny. Poprzez ulicę Rożaną dochodzimy
do ulicy Górnej gdzie kiedyś stał budynek sądu. Kiedy kierujemy wzrok w górę zauważamy przepiękne stare zabudowania Góry Goldowsky'ego.

 





Długie lata zamknięta, została ponownie udostępniona w 1923 roku. Tu przez wzgórze przebiega mur.
Powędrujemy następnie ul.Górną do kapliczki Gminy Apostolskiej.
Świątynia została wybudowana w XIX wieku jako kościół ewangelicki. W 1947 został przekazany prawosławnym.
Wewnątrz świątyni ikonostas pochodzący z XIX wieku, dawniej umieszczony w cerkwi w Kijowcu. Świątynia posiada jedną kopułę.




Potem obniżeniem przez rów odpływowy nazwany "Ader" dochodzimy ponownie do Niepodległości i kończymy tym samym obchód starówki. Dzięki sprzyjającym warunkom klimatycznym, lasom, polom, łąkom i jeziorom, bujnie rozwinęła się fauna i flora. W miejskich ogrodach
i położonych wokół gospodarstwach obradzają wszystkie gatunki warzyw i owoców. Rosną niezliczone ilości różnorodnych gatunków roślinnych, czasem rzadkich odmian takich jak octowiec, czworolist pospolity, aronie, niecierpek indyjski.
Wśród drzew liściastych występują buki, dęby, jesiony, klony, lipy, kasztany, olchy i brzozy. Ciemnozielone lasy iglaste rosną na zmianę z liściastymi, w których w okresach kwitnienia można zobaczyć wszystkie kwiaty leśne, rozłożyste paprocie
i mchy. Także zbieracze mają się z czego cieszyć: mogą liczyć na zbiory jagód, poziomek i różnorodnych grzybów. Fauna dopasowała się do roślinności.
W lasach żyje gruba zwierzyna: sarny, jelenie, dziki, na polach zające, króliki, kuropatwy i bażanty.
Po jeziorze pływają wszelkie gatunki ptaków wodnych i 20 łabędzi należących do Stowarzyszenia Upiększania Miasta. Lasy dają schronienie wielu ptakom śpiewającym, którym zakłada się skrzynki lęgowe, a jeziora kryją smaczne ryby jak karpie, szczupaki, leszcze, płotki, okonie, sumy, sieje, węgorze i raki. Pola, łąki i lasy ożywiają wrony, myszołowy, jastrzębie, sroki, czaple, kanie i zimorodki.

Berlinchen miał jeszcze w XIX wieku swój browar,
a około roku 1850 miasto posiadało jeszcze 22 samodzielnych piwowarów o czym przypomina nazwa Jezioro Chmielowe.




Mimo wielu upraw chmielu
i dobrej jakości wody w Berlinchen nie rozwinął się większy browar. H
urtownię piwa prowadził niejaki Albert Denzer przy Bahnhoffstr. 36 i Paul Neise.  

Berlinchen i okolice posiadały godne uwagi rolnictwo. 
Wprawdzie ziemia w pobliżu miasta była piaszczysta, ale pola na zachodzie miasta miały całkiem dobrą glebę, na której rosły z powodzeniem wszystkie rodzaje zbóż a także buraki cukrowe. W Berlinchen istniało 21 gospodarstw rolnych a w okolicy Berlinchen 16. Większe nosiły nazwy jak na przykład Warownia – Zamek Albertyński, Dwór – Dziedziniec Karla, Pragnienie Wilhelma, Pragnienie Hermana, Wzniesienie Paula, Dolina Elizy i Wzniesienie Jana.

 

Przez przypadek zachował się projekt budżetu miasta na rok 1927. Pieniądze dzielone były na: administrację ogólną, administrację policyjną, administrację budowlaną, leśnictwo, gazownię, wodociągi, elektrownię, kanalizację, cmentarz, pożarnictwo, szkołę średnią, szkołę ludową, szkołę polową, szkołę zawodową, kupiecką szkołę dokształcającą, opiekę, halę sportową, lecznicę, szpital, administrację majątkową i zadłużeń, administrację działek gruntowych oraz podatki
i opłaty.

 

Kiedy porównuje się przydzielone kwoty
z odpowiednimi planami budżetowymi dzisiejszych miast, to można w zestawieniu miasta Berlinchen odkryć wzór pruskiej oszczędności. Szczególnie rzuca się w oczy pozycja podatki i opłaty, gdzie pobrano od obywateli tylko 209 170 marek podatku co przeliczywszy na 7 tysięcy mieszkańców daje na głowę 30 marek podatku rocznie. A tylko 55 809 marek kosztowała ogólna administracja.

 

Zakłady miejskie pracowały z pełnym rozmysłem
– bez zysku, oferując w zamian przystępne cenowo zaopatrzenie w media. Jak można było stwierdzić Berlinchen był jedynym miastem w naszym powiecie, które odnotowało niesamowity wzrost  mieszkańców. W przeciągu 140 lat liczba mieszkańców wzrosła ponad czterokrotnie. Nawet jeśli się założy że pewna liczba mieszkańców przybyła z zewnątrz, to mimo wszystko można zauważyć zdumiewające osiągnięcie polityki prorodzinnej.

Berlinchen miało różnorodne życie kulturalne: wieczory wykładów i muzyki, przedstawienia wszelkiego rodzaju, liczne święta stowarzyszeń, organizacji i szkół przeplatały się ze sobą. Istniały liczne stowarzyszenia jak na przykład śpiewacze Radość, Stowarzyszenie graczy na mandolinie, Ochotnicza Straż Pożarna, Sanitariusze i Czerwony Krzyż, Stowarzyszenia Rzemieślnicze, Klub Kręglarski, Klub gry i Skata, Koło Teatralne, zespoły gry w piłkę nożną i ręczną, gry w tenisa, stowarzyszenie właścicieli domów, wioślarzy, rowerzystów, kolejarzy, hodowców zwierząt, ochrony zwierząt, upiększania, rybackie, czeladnicze, kawalerskie, pracownicze gry w piłkę nożną, klub palaczy, chóru kościelnego, chóru szkolnego, cechów rzemieślniczych.

Dzieje Barlinka, to także cmentarze, na których zostali pochowani ludzie, tworzący historię miasta. Jednym z nich był „Stary Cmentarz” przy ulicy Gorzowskiej, powstał on w 1862 r.







Na przełomie lat 60. i 70. XX w. został zamieniony na Park Miejski. Cały teren „Starego Cmentarza” otoczony był ceglanym murem i prowadziła do niego wysoka brama z kutego żelaza. We wschodniej części tego cmentarza, w 1887 r. wybudowano istniejącą do dziś kaplicę. Wzdłuż północnej jego krawędzi, między kaplicą a bramą – za stodołami, których już nie ma – wznosił się grobowiec w kształcie potężnej kolumnady, wykutej z litego piaskowca. Było to miejsce spoczynku rodziny Schwartz – właścicieli Fabryki Pługów, Cegielni i majątku w Janowie.



W tle kolumnady rosły sosny wejmutki, z których nieliczne pozostały do dziś.

W pobliżu drugiej bramy, prowadzącej do „Nowego Cmentarza”, w 1932 r. założono cmentarz urnowy. Po II wojnie światowej „Nowy Cmentarz” przemianowano na Cmentarz Komunalny. „Stary Cmentarz” uporządkowano i utworzono Park Miejski. Park jest ogólnie dostępny, pełni rolę wypoczynkową i rekreacyjną. Właścicielem parku jest Urząd Miasta w Barlinku.


W Parku Miejskim przy ulicy Gorzowskiej rosną drzewa rodzimych i obcych gatunków. Główna aleja parku obsadzona jest lipami drobnolistnymi. Oprócz lip, których w parku jest najwięcej, rosną następujące gatunki drzew: klony pospolite, klon srebrzysty, klon jawor, brzozy brodawkowate, jodła pospolita, buki pospolite, robinie akacjowe, żywotniki olbrzymie, jesiony wyniosłe odmiana płacząca, glediczje trójcierniowe, sosny wejmutki, świerki pospolite, kasztanowce białe, sosny daglezje odmiana północna, dęby czerwone, dęby szypułkowe, świerk kłujący odmiana srebrzysta, buki pospolite odmiana czerwnolistna. Ponadto wyróżnić należy krzewy, które stanowią ozdobę parku od wczesnej wiosny do późnej jesieni, a także zimą. W skupinie krzewów ozdobnych rosną: jaśminowce wonne, żylistki szorstkie, berberysy Tunberga, jałowce sobińskie odmiana tamaryszkowata, jałowce pośrednie, a także śnieguliczka biała i forsycja pośrednia.

W parku można spotkać wiewiórki, sikory bogatki i modre, wróble, dzięcioły oraz inne gatunki ptaków. W ostatnim czasie zostały wykonane i zawieszone budki lęgowe dla ptaków.


Wyzwolenie Barlinka.

 

Pierwsze wiadomości o niespodziewanej ofensywie
na froncie wschodnim doszły do przebywających
w Barlinku i okolicy Polaków w dniu 14. stycznia. Możliwe, że Niemcy wiedzieli o tym fakcie już wcześniej, bo niepokój i lęk dało się zauważyć już od jesieni 1944 roku, kiedy to duża ilość mieszkańców miasta wysłana została do budowy umocnień w okolicach dawnej granicy niemiecko – polskiej.

 

Polacy przyjęli wiadomość o zbliżaniu się frontu ze zrozumiałym zadowoleniem. Tydzień później pojawiły się w mieście pierwsze wozy z uciekinierami z terenów wschodnich. W dalszym ciągu jednak nie docierały do miasta wiadomości o tym, co się dzieje na froncie
i jaka jest prawdziwa sytuacja. Panika zapanowała, gdy dotarły wieści o pojawieniu się pierwszych czołówek pancernych Rosjan w okolicach Choszczna, Strzelec i Pyrzyc.

 

Władze policyjne i partyjne starały się dementować pogłoski i uspokajały mieszkańców, ale to powodowało większy niepokój, gdyż fakty dochodzące z „innych źródeł” odmiennie przedstawiały sytuację. Również przejeżdżający przez miasto uciekinierzy
po cichu przekazują niepokojące wiadomości. Tymczasem 28. stycznia przez Barlinek przechodzi niecodzienna kolumna. Kilka tysięcy oficerów polskich eskortowanych przez ok. 300 żołnierzy niemieckich, kieruje się szosą do Lipian, a dalej boczną drogą w kierunku Dziedzic. To ewakuował się obóz jeniecki Woldenberg.

 
24 stycznia niemieckie władze oflagu II C Woldenberg otrzymały zarządzenie o postawieniu obozu w stan gotowości marszowej. W godzinach przedpołudniowych następnego dnia rozpoczęła się ewakuacja. Sformowano dwie kolumny: "Wschód" (I, II i III bataliony) i "Zachód" (IV, V i VI bataliony). Na miejscu pozostało 153 chorych pod opieką polskiego lekarza. Początkowym celem ewakuacji miał być Kostrzyn (Küstrin), ostatecznie skierowano się w kierunku Szczecina. Późnym wieczorem kolumna "Wschód" dotarła do Tuczna (Schönrade), a "Zachód" do Żabicka (Seegenfelde). Wskutek trudności aprowizacyjnych pozostawały tam przez dwa dni. 28 stycznia wieczorem kolumna "Wschód" osiągnęła kolejno Niesporowice (Hasselbusch), Barlinek (Barlinchen), by ostatecznie zatrzymać się w Dziedzicach (Deetz), gdzie 30 stycznia ok. 3 tys. jeńców odzyskało wolność.
 
Losy kolumny "Zachód" potoczyły się odmiennie. Z braku miejsca w Żabicku IV batalion skierowano do Bobrówka (Breitenstein), gdzie 30 stycznia po opuszczeniu go przez niemiecką eskortę doczekał wolności. Dwa pozostałe bataliony eskorta doprowadziła do Szczecina. Ostatecznie dotarły za Łabę, gdzie po trzech miesiącach jeńcy doczekali zakończenia wojny i wolności.
 
W czasie oswobadzania jeńców w Deetz przez Armię Czerwoną doszło do tragedii. Czołg z radzieckiej czołówki pancernej oddał strzał do stodoły, w której przebywała grupa jeńców. Od wybuchu rozpryskowego pocisku poległo i zostało rannych ok. 50 osób. Spoczywają w większości na cmentarzu w Dziedzicach, oraz w Barlinku i Gorzowie. 

U Niemców widać było pośpiech i roztargnienie. 29. stycznia kolumny uciekinierów dalej przejeżdżają przez miasto, choć nieco rzadziej niż w dniach poprzednich.

Do Barlinka doszły wiadomości, że Gorzów już zajęty. Zauważono czołówki pancerne także w rejonie Choszczna, na wschód od Pełczyc i na drogach między Myśliborzem a Gorzowem. 31. stycznia przed południem czołg radziecki wjechał od strony ulicy Strzeleckiej do samego śródmieścia Barlinka.
Po rozpoznaniu sytuacji, braku zgody na bezpieczny przejazd przez miasto i bezmyślnym ostrzelaniu czołgu przez Hitlerjugend (z budynku poczty), czołg z rannym oficerem wycofał się ponownie na wschód od miasta. W godzinach popołudniowych kolumny żołnierzy radziecki okrążyły miasto od strony
północno – zachodniej i zachodniej, przecięły drogi między Myśliborzem a Barlinkiem, zajęły kilka wiosek, podjechały pod Lipiany, a jedna z grup zajęła Dzikowo. Kilka bomb pada  na miasto od strony wschodniej przebijając m.in. wieżę kościelną, budynek szkoły podstawowej i kilka budynków przy
ul. Strzeleckiej. Pod wieczór zgrupowane artyleria
i czołgi w Dzikowie ostrzelały dużą ilością pocisków zapalających miasto od strony północno – zachodniej. Barlinek zaczął płonąć. Szczególnie samo śródmieście.
W około godzinę po tym niewielkie kolumny pancerne wjechały ulicą 31-go Stycznia do miasta. Wywiązało się kilka potyczek, przy rogu
ul. Chmielnej, Tunelowej i 1-go Maja, oraz przed dworcem. Kilka osób poległo, kilka było rannych, rozbito dwa czołgi. Miasto w godzinach przedwieczornych zostało całkowicie opanowane przez żołnierzy Armii Czerwonej. Od tego dnia Barlinek po wiekowej okupacji był wolny.
Na ul. Strzeleckiej w miejscu dzisiejszego placu zabaw dla dzieci składowano wraki sprzetu wojskowego z niszczonego w skutek działań wojennych w mieście.
Niepodziewane okrążenie miasta sprawiło, że prawie wszyscy Niemcy, którzy zostali w mieście nie mogli się wycofać na zachód. Liczba Niemców w tym czasie wynosiła ponad 7 tysięcy osób. 1. lutego podczas gdy miasto jeszcze płonęło, pierwsze grupy Polaków, Serbów i innych narodowości wyzwolonych poprzedniego dnia w okolicznych wioskach przechodziło w smugach dymu przez Barlinek
w kierunku Strzelec, powracając do domów, do swoich rodzin. Była to niebezpieczna i ryzykowna droga, ale wolność uskrzydlała i nakazywała powracać do wolnej już Ojczyzny...
 

Po wkroczeniu Rosjan do Barlinka 30 stycznia, miasto uwolniło się od okupacji niemieckiej. Pierwsze dni lutego upływają po znakiem wzmacniania jednostek w rejonie Barlinka. W dniu 5. lutego przy ul. 1-go Maja 11 utworzono Radziecką Komendanturę Wojenną.
Kilku żołnierzy radzieckich widząc na szczycie wieży kościelnej złoty krzyż próbowali strącić go seriami z automatów. Wydawało im się, że jest ze szczerego złota. Jednak kiedy mały kawałek spadł na ziemię doszło do bójki w której zginął jeden z rosjan.
Krzyż jednak jak wiemy złoty nie był.
Luty i pierwsze dni marca upłynęły w warunkach przyfrontowych, wobec toczących się ciężkich walk na zachód i północ od miasta, szczególnie w Choszcznie, Pyrzycach, Chojnie i Gryfinie. Okoliczne lasy
i okolice jeziora pełne były wojska, brygad pancernych, artylerii, sprzętu wojskowego oddziałów zmotoryzowanych. Cały teren okopany był rowami dla dział i czołgów, oraz ziemiankami dla wojska. Odgłosy walk słychać było od strony zachodniej i północnej.
 

Po złamaniu oporu Niemców w końcu lutego w rejonie Choszczna i pierwszej dekadzie marca w rejonie Pyrzyc, sytuacja w mieście zaczyna się stabilizować. Ruchy wojsk koncentrują się nadal w okolicach Barlinka oraz Gorzowa, ale przenoszą się też dalej
w okolice nadodrzańskie, gdzie przewiduje się rozpoczęcie walk o przełamanie Odry i parcia na zachód. Tymczasem w mieście życie nieco się normalizuje, choć władzą jest tylko Wojskowa Komendantura Radziecka. Ludność niemiecka, która tu nadal dominuje, żyje z własnych jeszcze zapasów
i wydawanych racji chleba, mięsa i mąki. A jak wyglądało samo miasto?

W wyniku wydarzeń styczniowych Barlinek,
a szczególnie samo śródmieście jest poważnie zniszczone wskutek pożarów. Rynek i sąsiednie ulice straszą wypalonymi murami, a niektóre z nich groziły zawaleniem.






Kilka budynków stojących cało wśród ruin jest niezamieszkałych. Ludność starała się przebywać raczej razem na mniej zniszczonych kwartałach. Wszystkie urządzenia komunalne były nieczynne. Wodę pobierano ze studni ulicznych czy podwórkowych. Do prania i mycia wodę brano
z jeziora. Wszystkie sklepy i warsztaty były nieczynne. Kilkunastu Polaków przebywających wtedy w mieście stanowiło nieoficjalną władzę miejską, choć bez żadnego zorganizowania. Na budynkach, w których mieszkają Polacy wiszą
biało – czerwone flagi a sama ludność nosiła na rękawie opaski w barwach narodowych. Wielu z nich pracuje na rzecz Komendantury Radzieckiej
w zawodzie piekarzy czy też masarzy.
Często dochodziło do bójek, rozbojów i morderstw. Napadano na niemców którzy jeszcze pozostali w mieście. Na ul.Sądowej od strony rynku dokonano napadu rabunkowego na niemieckiego przechodnia rabując mu zegarek i zabijając. Jego zwłoki leżały przez kilka dni na ulicy.
 

W połowie marca władze radzieckie konsultują się
z przebywającymi tu Polakami, pragnąć przekazać administrację pod zarząd polski, a także w celu powołania Milicji Obywatelskiej. Po naradzie między Polakami i wyjaśnieniu zakresu działania, komendant radziecki powołuje czteroosobowy skład magistratu miasta. Pierwszym burmistrzem zostaje
Franciszek Bieda, zastępcą Zygmunt Bauman, sekretarzem M. Pieńkowowa, do pomocy wybrano Czesława Dolnego. Wszyscy byli robotnikami przymusowymi pracującymi w Barlinku, uprzednio jeńcami wojennymi.

 

Na siedzibę magistratu wybrano budynek w pobliżu Komendantury na rogu ul. Wolności i Lipowej.
Są trudności w obsadzeniu pozostałych stanowisk nowego zarządu miejskiego i innych organów administracyjnych, ale powszechne sprawy życia miasta załatwiane są już przez organ polski.
Z kilku pozostałych Polaków tworzy się Milicję Obywatelską. Na początek jest to osób z komendantem Antonim Lenartem.

15. kwietnia uruchomiony zostaje Urząd Pocztowy.



Ze względu na spalenie się właściwego gmachu Poczty przy rogu ul. Wolności i Tunelowej, na siedzibę urzędu wybrano ładny budynek nieco dalej, gdzie mieścił się dawniej „Reichbank”. Naczelnikiem został Władysław Dębicki z synem Kazimierzem i Tadeuszem który dobrał sobie troje urzędników: Stanisławę Glapiak, Alfredę Wieczorek, Janinę Schontag, Władysława Schontag, Maksa Topolińskiego, Rudolfa Dobosza, Alfonsa Toszke oraz dwóch Francuzów, którzy wkrótce wyjechali do swojej ojczyzny.
Poczta posiadała 10-numerową centralę z Choszczna.
Pierwszymi abonentami byli: Fabryka Pługów, Milicja i Zarząd Miejski.
Od 1 września Poczta przeszła pod Zarząd Dyrekcji PiT w Szczecinie. Rozwożono pocztę konno poprzez Choszczno 2-3 razy w tygodniu.



Naczelnik w efekcie sprzedał konie i zakupił samochód trójkołowy. Samochód został z czasem skonfiskowany ze względu na brak dokumentacji i braku prawa jazdy kierowcy Alfonsa Toszke. Po dłuższym staraniu przywrócono przewóz konny. Po kontroli spowodowanej powyższym faktem naczelnik Dębicki został odwołany ze stanowiska. Naczelnikiem na pewien okres został Osadkowski a od 1 listopada 1945 r Marian Orządała.
Po wprowadzeniu ambulansu pocztowego pocztę wymieniano 2x dziennie o 8.40 i 14.40.

 

 7. kwietnia w celu objęcia posad na Pomorzu Zachodnim z Barlinka wysłano 12 osób. 4 osoby powróciły z powrotem do miasta. Zenon Noszczyński mianowany zostaje wójtem gminy Barlinek. Siedziba władzy gminnej mieści się na parterze budynku magistratu. Milicja przejęła dom po drugiej stronie
ul. Wolności. Kilku milicjantów zamieszkuje ten sam budynek.

 

W maju 1945 roku w zwiększonym i ustabilizowanych już składzie magistratu, przystąpiono do właściwego działania nad przywróceniem życia miastu. W dalszym ciągu kontynuowano oczyszczanie ulic z gruzów, zabezpieczenia porzuconych mieszkań i zaopatrywanie w żywność.

 

Udzielano doraźnej pomocy grupom Polaków wracających z niewoli. Na jednej z narad Zarządu Miejskiego podjęto decyzję o nadaniu nowych, polskich nazw ulicom i placom. Usunięto tablice
w języku niemieckim, przemalowano lub wypisano nowe nazwy polskie. Częściowo usunięto również inne napisy, m.in. szyldy i reklamy poniemieckie. Miasto nabierało polskiego charakteru. Duży transparent na budynku magistratu w kolorze białym z czerwonymi literami głosił
„NIECH ŻYJE DEMOKRATYCZNA RZECZYPOSPOLITA POLSKA”.

Na dalszych budynkach zajętych przez Armię Czerwoną widniała duża ilość chorągwi czerwonych oraz portrety przywódców wojskowych i emblematy państwa radzieckiego. W samym mieście zakłady przemysłowe były nieczynne. Łączność kolejowa nie istniała, dworzec był spalony a tory rozebrane.



Spalono także kino, pocztę oraz wszystkie trzy hotele w śródmieściu. W tym czasie przebywa tu na stałe osiedlonych 35 Polaków. Załoga komendantury wynosiła aż 30 osób, w tym kilka kobiet cywilnych. Czynna poczta pracowała w dzikich warunkach. Nieliczne przesyłki przewożono konnym, ubezpieczonym uzbrojonym konwojem, początkowo
do stacji kolejowej w Choszcznie a później do Lipian, skąd pociągiem przesyłano do Bydgoszczy i stamtąd dalej w głąb kraju.

W końcu maja do Barlinka przybywa katolicki ksiądz Jan Łysek, który odprawiał nabożeństwa w małym kościółku przy ul. Jasnej. Na msze przybywało wielu wiernych nawet z dalszych wiosek i osiedli. 22. maja przez Barlinek przechodziła, udająca się do Kluczewa Armia Polska. W mieście oprócz milicji urzędował również Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Kierownikiem był por. Mironiak. Urząd wydawał zezwolenia na posiadanie broni, radioaparatów itp. oraz czuwał nad bezpieczeństwem miasta. 31 maja ukazało się rozporządzenie Pełnomocnika Rządu na Obwód Myśliborski o wprowadzeniu polskiego pieniądza na teren powiatu.







Pieniędzy jednak brakowało.

Chleb można nadal było zakupić za marki lub bony magistratu. Handel jeszcze tak naprawdę nie istniał. Pewną wartość płatniczą posiadał spirytus gorzelniczy i tytoń. 15. lipca utworzona została Polska Komendantura Wojskowa. Siedzibą był budynek przy ul. 1-go Maja 10 (dawniej Wolności), obok radzieckiej, istniejącej od lutego 1945 roku. Komendantem wojskowym został p. por. Kotowicz,
a zastępcą plut. Jan Szatkowski. W lipcu czyniono przygotowania do akcji przesiedleńczej Niemców za Odrę a było ich wtedy 6.590 osób.
Polaków zaledwie 60.

27. lipca uruchomiono w miejscowym tartaku systemem ciągłym, generator 150kW pędzony lokomobilą parową o mocy 200kW typu „Wolf”. Miasto otrzymało upragniony prąd. Paliwem do lokomobili jest drewno przywożone z okolicznych lasów przez instytucje chcące pobierać prąd.



Tymczasowo energię elektryczną otrzymała Komendantura Wojenna ZSRR i Polska oraz Polacy w domach. Również w lipcu czyniono prace przy uruchomieniu gazowni, naprawie sieci gazowej i wodociągowej. Trzeba było blokować odcinki ulic
z rejonów wyburzanych i wypalonych śródmieścia, wypróbować szczelność i dokonać wielu napraw urządzeń. Pracami tymi kierował były pracownik przymusowy B. Szymański.

29. lipca puszczono już gaz główną magistralą do stacji pomp przy ul. Strzeleckiej gdzie znajdowały się motory gazowe. Pod koniec lipca część mieszkańców otrzymała wodę z wodociągów miejskich. W sierpniu nadal kontynuowano przesiedlenie Niemców a napływ Polaków był coraz większy. W ciągu lipca i sierpnia uruchomiono kilka sklepów i warsztatów rzemieślniczych a także młyn i restaurację.





Pierwszym właścicielem sklepu spożywczego
w Barlinku był poznański kupiec Feliks Kruś. Drogerię otworzył
W. Wilczyński i Silski. Sklepy masarnicze
Cz. Marciniak i J. Frąckowiak. Piekarnie W. Witkowski i Mielnik. Fryzjerstwo I. Walczyk.




Restaurację „Wielkopolanka” Koliński. Warsztaty: ślusarski – Nowaczyk i Romocki, szklarski – Kozłowski, instalacyjny – Paśnik, stolarski – Fiks i Połtyn.





Uruchomiona początkowo przez Niemca apteka, przejęta zostaje przez aptekarza z Wilna mgr Stanisława Zakrzewskiego.



Nowi osadnicy własnym przemysłem i kosztem remontowali nadające się
a zdewastowane zakłady, mieszkania, sklepy.




Towar sprowadzono przede wszystkim z Gorzowa i Poznania konno lub samochodami, nierzadko wojskowymi Armii Czerwonej. W końcu lipca i sierpnia ukazuje się za pośrednictwem poczty – polska prasa.
Pracownicy instytucji państwowych otrzymywali już częściowo pobory w gotówce oraz deputat spirytusu, cukru, mięsa itd. Miasto posiadało własną oborę
w Strąpiu, celem podziału mleka dla potrzebujących, szczególnie dla dzieci. Czyniono przygotowania do uruchomienia tartaku. Zabezpieczono istniejące zakłady, które w najbliższym czasie planowano uruchomić. 3. sierpnia kierownictwo tartaku
i istniejącej tu stolarni obejmuje mistrz stolarski Stanisław Leśny. Zakład przygotowuje się do produkcji drzewnej.
12 sierpnia urodził się pierwszy polski obywatel. Rodzicami Marianny byli Irena i Władysław Konieczni, którzy przybyli do Barlinka w maju tego samego roku. Dziewczynkę zarejestrowano w Urzędzie Stanu Cywilnego w tutejszym magistracie jako nową Polkę pod numerem 72/45. Ojciec Marianny był niewolnikiem niemieckim i pracował m.in. w obozie karnym w Policach.

  W pierwszych dniach września powołano tu oficjalnie Komitet Partyjny PPR, a kilka dni później Komitet PPS. Na czele partii PPR stanął jako sekretarz
A. Awencki. Przewodniczącym PPS został Hawryluk. Komitet partyjny ulokował się w budynku przy
ul. 1-go maja 2. Pod kierownictwem Trześniowskiego
i Wojdata założono Straż Pożarną. Licząca wtedy 8 osób grupa strażaków, przystąpiła do zabezpieczania grożących zawaleniem murów. Na wyposażeniu była mechaniczna drabina na kołach, bosaki, węże oraz hełmy z poniemieckiej straży.






Otwarto również mleczarnię, którą prowadził Stanisław Witt.

19. sierpnia grupa żołnierzy rosyjskich za spalonym dworcem od strony torowiska robiła sobie zdjęcia. Chwalili się zdobyciem Berlina. 
Z wygiętego napisu „Berlinchen” ucięli końcówkę
„-chen” i zostało samo „Berlin”.




Dość ciekawa strategia rosyjskiej armii. Budynek przy ul. 1-go maja 18 stał się siedzibą MO a komendantem został
por. Janusz Downar – Katański.
Cały czas do Barlinka napływają osadnicy,
a szczególnie zza Buga. Wielu z nich przybywa pieszo od strony Choszczna lub Gorzowa, inni wozami konnymi taszcząc cały dobytek.




Władze magistrackie opiekowały się nimi, przydzielały mieszkania, żywność i umeblowanie. W związku z tym ogromnym napływem ludzi, w których przeważają dzieci i młodzież,
grupa działaczy czyniła starania o uruchomienie szkoły. Wybrano budynek byłej niemieckiej szkoły średniej przy ul. Jeziornej.
Nauczyciel – Bronisław Grynia – zajął się powołaniem nauczycieli i zapisywaniem dzieci. Również inny nauczyciel Grzegorz Matczyszyn z żoną czynili przygotowania do otwarcia szkoły średniej zawodowej.
6.października przybył do Barlinka nowy ksiądz, Antoni Purol. Zamieszkał na plebani przy
ul. Kościelnej, przy nieczynnym jeszcze Kościele Ewangelickim.
12. października mianowany zostaje nowy burmistrz. Został nim przysłany przez starostwo były jeniec obozu Woldenberg kpt. K. Supiński. Sekretarzem został F. Piotrowski. 17. października w byłym domu parafialnym przy kościele Czesław Dolny wystawia sztukę pt. „Chińskie cienie”. Był to pokaz cieni rzucanych na ścienny ekran, wykonywanych rękami autora. Przyjęto to z zadowoleniem a szczególnie przez dzieci i młodzież.

1 listopada uroczyście obchodzono Święto Zmarłych. Dla oddania czci poległym w wojnie zorganizowano komitet uczczenia poległych. Wspólnie z przedstawicielami Armii Czerwonej z Komendantem Wojennym na czele oddano hołd poległym
i pomordowanym. Na cmentarzu odbył się wiec
i zabłysły duże znicze zapalone w beczkach z ropą. Działacze, młodzież i wojsko udekorowali mogiły żołnierzy polskich i radzieckich. Rosyjskie groby znajdowały się na cmentarzu, na skwerze przy
ul. Gorzowskiej, przed domem koło starej poczty na ul. 1-go maja oraz wiele poza miastem. Polskie mogiły znajdowały się na cmentarzu i na końcu ul. Gorzowskiej.

 7. listopada załoga przy Komendanturze Wojennej Armii Czerwonej czciła 28 Rocznicę Rewolucji. Razem z Armią Czerwoną i narodem rosyjskim, ludność Barlinka włączyła się w te obchody. Całe miasto udekorowane było czerwonymi
i biało – czerwonymi flagami. W budynku komendantury urządzono akademię. To było pierwsze wielkie święto Armii Czerwonej po zwycięstwie nad hitlerowcami.

(patrz: fot. na podstronie)
Tekst: Kazimierz Hoffman, Monika Przybylska oraz wspomnienia mieszkańców Barlinka.

SPOTKANIE Z PIONIERAMI OSADNICTWA

W dniu 28 marca 2014 w godz. 18.00 – 21.00 odbyło się spotkanie Pionierów osadnictwa miasta Barlinka po roku 1945. Na spotkanie przybyło ok. 70 gości. Gośćmi honorowymi byli: p. Mieczysław Szczyglewski, p. Franciszek Owczarz, p. Jan Sufleta, p. Irena Połtyn i In. Byli oni świadkami osiedlania się ludności polskiej w powojennym Barlinku. Opowiadali o pracy pionierskiej, która spadła wówczas na ich barki. Poruszane były takie zagadnienia jak: sytuacja po objęciu władzy przez Polaków w Barlinku po 1945 roku, początki odbudowy miasta, pochodzenie terytorialne osadników, fabryki, zakłady i sklepy najszybciej funkcjonujące w polskim już Barlinku. W tle spotkania został zaprezentowany film zdjęciowy: „ Barlinek po 1945 roku”, który towarzyszył uczestnikom od początku do końca spotkania. Poprzez film osadnicy mogli wrócić do wspomnień z minionego okresu. Na Ziemiach Odzyskanych kształtuje się władza ludowa i trwa odbudowa zniszczonego Barlinka i innych miejscowości. Praca pionierska była pracą grubą i nieprecyzyjną. Spadła przeważnie na barki byłych pracowników przymusowych gdyż posiadali oni znajomość terenu i lokalnych problemów. Oni stanowili tę prapionierską forpocztę przyszłych polskich władz naznaczonych i upełnomocnionych centralnie. Oni pierwsi zapełnili powstałą po ucieczce Niemców pustkę i kładli podwaliny nowego ustroju przygotowując grunt pod ciągnące ze wschodu centralne władze i osadnictwo polskie. Osadnicy wiedzieli, że nie przyszli na obce, lecz wrócili po wiekach na swoje.

Z początkiem roku 1946 rozpoczęto akcję wysiedlania Niemców za Odrę. Władze radzieckie stacjonujące w Barlinku przekazały władzom polskim poniemieckie mienie: tartak, gorzelnię, fabrykę mebli, fabrykę pługów. Uruchomiono wówczas Fabrykę Pługów z minimalnym zakresem produkcji. Pracownicy Państwowego Urzędu Repatriacyjnego byli pierwszymi reprezentantami Rzeczypospolitej i pierwszymi organizatorami życia polskiego na Ziemiach Odzyskanych.

W Barlinku na koniec roku 1945 osiedliło się 805 osób pochodzenia polskiego – najwięcej płci męskiej i w średnim wieku. Dzielili się oni na przesiedleńców z ziem dawnych – woj. poznańskie oraz powiaty: Konin, Nowy Tomyśl i In.; przesiedleńców z akcji „W” (Kryptonim Wisła); repatriantów z ziem wschodnich i z zagranicy m.in. z ZSRR, osadników z woj. wileńskiego a najliczniejszą grupą repatriantów są osadnicy pochodzący z południowo – wschodnich części byłych ziem polskich; należy również wymienić reemigrantów, ludność autochtoniczną i emigrantów polskich, którzy przybyli tu przed I Wojną Światową w poszukiwaniu pracy.

„ Barlinek nie zostałby zniszczony przez Rosjan, gdyby nie prowokacja Niemców. Nasz Dom Towarowy był doszczętnie zniszczony i stał całkiem pusty. Rolnikom zabierano maszyny i wywożono je do Rosji a cegły ze zrujnowanych domów wywożono do Warszawy„ -  relacjonuje p. Jan Sufleta, który przyjechał do Barlinka w lipcu 1945 roku.

„ Pierwszym polskim burmistrzem zaraz po wojnie był w Barlinku Franciszek Bieda. Po wojnie przy wjeździe do Pełczyc  i obok Hali Sportowej  usytuowane były punkty wojsk radzieckich – relacjonuje p. Franciszek Owczarz, który przyjechał wówczas do Barlinka ze wschodu z woj. tarnopolskiego. Początkowo przyjechali do województwa lubelskiego gdzie musieli przetrwać w trudnych warunkach, potem dojechali do Kostrzyna, skąd zostali skierowani na Ziemie Odzyskane i dotarli do Barlinka. Transport ich odbywał się pociągiem towarowym.

Rodzina p. Franciszka Owczrza dosiedliła się do zamieszkujących wówczas jeszcze w Barlinku Niemców przed ich wysiedleniem. Stosunki z zamieszkującymi Niemcami układały się bardzo dobrze: bywało że Polacy i Niemcy dzielili się chlebem.

W roku 1951 p. Owczarz podjął naukę w tutejszej szkole zawodowej, potem pracował w Fabryce Sprzętu Okrętowego w narzędziowni jako ślusarz. Pierwszy sklep ( relacjonuje p. Owczarz) powstał na rogu ulicy Armii Polskiej – była to piekarnia pana Krusia, potem zaistniał sklep p. Pieńkowskiego i p. Czarneckiego.

P. Mieczysław Szczyglewski relacjonuje, że przyjechał do Barlinka wraz z rodziną z Wołynia (zza Buga) w styczniu roku 1945. Załadowano ich do wagonów towarowych i trafili do woj. lubelskiego. W woj. lubelskim nie było warunków do życia, więc przyjechali do woj. łódzkiego, potem na Ziemie Odzyskane i osiedlili się w Barlinku odziedziczając majątek poniemiecki. P. Mieczysław Szczyglewski mówi że Barlinek był strasznie pusty po ucieczce Niemców, zamieszkiwało go tylko 10 rodzin Polskich. Pan Mieczysław relacjonował również jak w wyzwolonym Barlinku rozkwitało życie kulturlane: „ Chodziłem wówczas do Państwowej Średniej Szkoły Zawodowej w Berlinku, występowałem w Amatorskim Zespole Teatralnym. W tym Teatrze występowała również Maria Bogusławska i Eugeniusz Daszkowski w duecie z panią Melerowicz. W Berlinku ( tak brzmiała nazwa ówczesnego Barlinka) istniała Szkoła Wielozawodowa do której uczęszczałem a której dyrektorem był p. Grzegorz Malczyszyn a uczyła mnie Maria Malczyszyn – żona dyrektora. Do ukończenia III klasy Szkoły Podstawowej chodziłem do szkoły rosyjskiej ( klasa prigotowicielnaja) a Szkołę Podstawową skończyłem w wieku 17 lat. W Barlinku działał chór „Halka”, który skupiał 40 osób (20 mężczyzn i 20 kobiet). Wstąpiłem do tego chóru. Pamiętam jak p. Tadeusz Michalczyk odbudował Dom towarowy. Pan Jerzy Bocian został kierownikiem Szkoły Podstawowej”.

Wypowiedziała się również p. Irena Połtyn, która zaraz po wojnie zaczęła pracować w Domu towarowym.

Spotkanie prowadziła Aldona Horoszewicz – pracownik Biblioteki Miejskiej w Barlinku, która na wstępie wygłosiła 30 minutowy referat o pracy pionierskiej na Ziemiach Odzyskanych na terenie Powiatu Myślibórz i w Barlinku oraz naświetliła historię osadnictwa po roku 1945.; przybył również p. Stanisław Rewers, który osobiście zaprosił osadników na spotkanie, przygotował dokumentację „ZUO BOMET” -  byłej Fabryki Pługów, zdjęcia załogi zakładu w przekroju historycznym , kroniki itp. Nie zabrakło również pytań zaproszonych gości zainteresowanych historią miasta Barlinka. 

Lody z Historią - Lody Pokoleń

      Historia naszych lodów rozpoczęła się roku 1963.

Mistrz cukiernictwa Bronisław Boratyn wraz z żoną Aliną otworzyli tradycyjną lodziarnię w Barlinku. Najpopularniejszy smak waniliowy jest najbardziej rozchwytywany przez naszych klientów. Barlineckie lody uchodzą za najlepsze. Wychwalali je słynni aktorzy politycy, a przede wszystkim nasi rodowici mieszkańcy. Od tamtego czasu podajemy lody według tradycyjnej receptury. Na lodach pana Bronisława wychowało się niejedne pokolenie.

 

Proporcje i sposób przyrządzenia to nasz sekret. Nasze lody powstają według tradycji przekazywanej w naszej rodzinie z pokolenia na pokolenie. W 2007 roku wnuczek pana Bronisława Patryk Brusilewicz, przejął rodzinny interes, który kieruje się poszanowaniem tradycji i zachowaniem oryginalnych sprawdzonych receptur.












HISTORIA KOLEI BARLINECKIEJ

Ożywienie kontaktów Barlinka z okolicą i światem przyniosło wybudowanie kolei żelaznej.

31 października 1883 roku rozległ się gwizd pierwszego parowozu, wyruszającego w swój pionierski kurs z dworca przy ulicy Szosowej w kierunku Głazowa.


 

 Po 15 latach oddano drugi odcinek linii kolejowej (07.08.1898 roku) łączący Barlinek z Choszcznem. Wybudowano nowy, okazały dworzec w stylu eklektycznym, z czerwonej cegły, o bogato ukształtowanej sylwetce dachu (wieżyczki, wystawki). Był to jeden z piękniejszych dworców w Nowej Marchii. Stary dworzec zamieniono później na mieszkania dla kolejarzy, przetrwał do dzisiejszych czasów.

 

 31.01.1945 roku Armia Radziecka wkroczyła do Barlinka i spaliła dworzec. Rozebrano tory na wszystkich odcinkach, które następnie wysłano na wschód. W ten sposób zerwana została na kilka lat komunikacja z ościennymi miasteczkami i resztą kraju. Dworca nigdy już nie odbudowano. Rozebrano ruiny, a cegły wysłano do Warszawy, aby wspomogły jej odbudowę po wojennych zniszczeniach. Z okazałej i pięknej budowli, jaką był dworzec pozostał tylko zimny i pusty plac.

 04.03.1948 roku dokonano ponownego uroczystego otwarcia linii kolejowej w polskim Barlinku, łączącej Głazów z Choszcznem. Rolę dworca przez 46 lat pełnił mało reprezentacyjny i niewygodny barak przy ul. Dworcowej.
Rok 1991
to koniec barlineckiej kolei. Nierentowność linii i wysokie koszty utrzymania, zmusiły PKP do zlikwidowania połączeń.


31 lipca 1991
roku rozległ się ostatni pożegnalny gwizd  lokomotywy. Ostatniego pociągu osobowego odchodzącego ze stacji Barlinek...


 Tekst: Monika Przybylska

   Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku podjęto inicjatywę ratowania linii kolejowej
Barlinek – Choszczno, utworzona nawet w tym celu została fundacja na rzecz ratowania linii kolejowej w kierunku Choszczna. Jednak podjęta w pierwszej połowie decyzja Polskich Kolei Państwowych o likwidacji linii kolejowej Myślibórz – Choszczo była nieodwołalna.
W kolejnych latach zaplanowano, a obecnie na ukończeniu są prace projektowe budowy „małej obwodnicy” Barlinka, tzw. drogi średnicowej, która wykorzystuje dawne grunty PKP – torowiska.
Ponadto obecne kłopoty finansowe spółek Przewozy Regionalne dodatkowo tworzą dodatkowo niesprzyjający klimat dla rozwoju takich inicjatyw, jak uruchomienie linii kolejowej Barlinek – Choszczno.


Tekst: Krzysztof Paszek

21 lipca 2011r. na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie miała miejsce uroczystość podpisania Listu Intencyjnego w sprawie uruchomienia projektu „Bałtycka Kolej Turystyczna”. Ideą tego przedsięwzięcia jest rewitalizacja nieczynnej linii kolejowej nr 410 na odcinku  Połczyn-Zdrój – Złocieniec – Wierzchowo – Mirosławiec – Kalisz Pomorski – Drawno – Choszczno – Pełczyce – Barlinek.
Podpisanie listu intencyjnego, a w następnym etapie umowy o współpracy pomiędzy wymienionymi gminami i Koleją Bałtycką S.A. będzie zmierzało do przejęcia od obecnego właściciela - Polskich Linii Kolejowych poszczególnych odcinków linii nr 410.
To z kolei pozwoli na wspólne ubieganie się o środki unijne na zagospodarowanie i dalszy rozwój Bałtyckiej Kolei Turystycznej i stworzenie nowego produktu turystycznego województwa zachodniopomorskiego – kolei drezynowej.


Kościół
pw. Niepokalanego Serca NMP

 

Jesteśmy przy kościele ewangelickim.
Z daleka od zgiełku, zgodnie ze wcześniejszym zwyczajem zbudowany na osi wschód – zachód, wznosi się na najwyższym centralnym punkcie miasta.

Zbudowany w średniowieczu z bloków granitowych w stylu wczesnogotyckim. Zawirowania wojenne ubiegłych wieków, nieopisana bieda Wojny Trzydziestoletniej, niesamowite pożogi zamieniły całe dzielnice w popiół i rumowisko, nie oszczędzając także Domu Bożego.
Barlinek otrzymał prawa miejskie w 1278r. Pierwotny kościół z kostki granitowej wzniesiono w XIII w. w stylu romańskim.



Powyżej próba rekonstrukcji Kościoła ewangielickiego w Barlinku z XIIIw. wg. miedziorytu Meriana z  ok.1650r. Rysunek A4, 9.10.2011r.
Mógł wówczas wyglądać podobnie.
Lewa, wyższa wieża mogła wyglądać jak jedna z wież romańskiego kościoła św. Andrzeja w Krakowie,




a prawa, niższa wieża mogła wyglądać jak wieża kościoła Imienia Najświętszej Maryi Panny w Inowrocławiu.



W XIV w. został przebudowany na styl gotycki przy użyciu cegły oraz kostki granitowej. Była to budowla 3-nawowa na rzucie prostokąta, orientowana, zamknięta od wschodu trójbocznym prezbiterium oraz wieżą od zachodu.
W nawie głównej i prezbiterium – sklepienie gwiaździste, w nawach bocznych – krzyżowe,
w wieży kruchta i ostrołukowy portal
z pierwszej połowy XV w. o profilowanych ościeżach.

Po pożarze w 1852r. kościół odbudowano, zmodernizowano w latach 1853-1861, dodając nadbudówkę wieży, szkarpy oraz zakrystię od strony południowej, dach nad nawą główną 2-spadowy a nad nawami bocznymi – pulpitowy. W połowie XIX wieku przebudowa kościoła nadała mu dzisiejszy wygląd bazyliki ze sklepieniem żebrowym. Pierwotnie portal główny był zbudowany z cegieł z ich pięknymi profilami. Godne uwagi są poza tym małe okrągłe wgłębienia, zwane „miseczkami”. Miseczki takie w dużej ilości znajdują się
w północnoniemieckich kościołach a zawdzięczają one swe istnienie zabobonom średniowiecznym.

Z kościoła pw. Św. Antoniego we Lwowie, ks.kan. Franciszek Morawski przywiózł po II wojnie światowej do Barlinka Figurkę Św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus z XVIII w. (drewno), oraz figurkę Matki Bożej i obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy z XVIII w.
Po wojnie we wnętrzu znajdował się współczesny ołtarz, w nadstawie – Matka Boża Apokaliptyczna depcząca węża wykonana
w metaloplastyce.

Dziś ołtarz neogotycki z obrazem Niepokalanego Serca NMP, po bokach figury apostołów Piotra i Pawła. Nad obrazem aniołowie trzymają koronę. Zachowały się ławki i prospekt organowy na emporze chórowej, chrzcielnica z XIX w. i krucyfiks z XVIII w.
Wnętrze regotyzowane i odmalowane było przez firmę Antoniego Łuszczaka z Poznania, natomiast ostatni remont kościoła wykonany był przez ks.Bronisława Lose na początku XXI w. Wykonawcą była firma p. Makulca, który odtworzył wystrój kościoła oraz wymalował polichromie na sklepieniu.
Kościół poświęcony został 01.12.1946r. przez ks.Józefa Czaprana, a konsekracji dokonał ks. bp Wilhelm Pluta 05.12.1966r.










Kościół parafialny pw. św. Bonifacego
w Barlinku.

Katholische Kirche St. Bonifatius. Zaprojektowany w stylu ekspresjonistycznym przez Wilhelma Fahlbuscha.
Kościół, na planie prostokąta z wieża wystającą
z korpusu, kryty dachem ceramicznym, zbudowany został w 1923 r. częściowo ze składek polskich robotników rolnych oraz z funduszy "Bonifatiusverein"
Świątynia należała do diecezji berlińskiej.
Po II wojnie światowej był to kościół filialny parafii pw. Niepokalanego Serca NMP. Parafię św. Bonifacego erygnowano 16 VIII 1978 r.; z tej okazji obok wybudowano plebanię. W 1993 powiększono kościół przez dobudowę prezbiterium od strony zachodniej.
 Z okresu budowy świątyni zachował się ołtarz główny oraz Tryptyk Maryjny, dzieło Henryka F. D. Schellhausse. 
Kościół poświęcono 19.XII 1923 r. Odpust obchodzony 5. VI.
Obecnie Proboszczem Parafii jest ks. Andrzej Miś.






12 MŁYNÓW W MIEŚCIE I OKOLICACH.

1. Młyn Przedni / Vormuhle,
2. Szumiący Młyn / Rauschmuhle,
3. Korzkiew / Lohmuhle,
4. Młyn Górny / Ober Muhle,
5. Młyn Myśliborski / Soldinsche Moele,
6. Młyn Leśny / Ratschneidemuhle,
7. Alte Walk Muhle,
8. Spalonka / Walk Muhle,
9. Młyn Papiernia / Papiermuhle,
10. Staue Muhle,
11. Lohstampf Muhle,
12. Dolny Młyn / Hinter Muhle,
13. Młyny wietrzne.

Woda nie tylko jako ożywiający element krajobrazu, lecz także jako napęd licznych młynów; drewno jako podstawa przemysłu przetwórstwa drzewnego, a także wcześniej bardzo licznych garbowni. Już w Kronice Landu z roku 1337 wymienionych jest pięć następujących młynów: młyn zbożowy Stransrad, młyn zbożowy Klusdorp, młyn zbożowy Densekin, młyn zbożowy Schulze, „Młyn Toyte” późniejszy Vormuhle, młyn zbożowy Lohmuhle.
Najstarszy młyn Vormuhle pozostaje ponad 200 lat w rękach rodziny Toyte, założyciela miasta, potem został włączony do urzędu domeny Karzig. Młyny były domeną margrabiego, dlatego też pan na włościach ustalał, w którym młynie obywatele mogą mielić ziarno. Młynarz Vormuhle jako „młynarz urzędowy” nie podlegał prawodawstwu miejskiemu. Doprowadzało to często do zatargów. Miasto posiadało początkowo także jeden młyn, który jednakże w roku 1645 sprzedano za 200 guldenów Jurgenowi Briesemeister.
W XVII wieku istniały jeszcze dwa młyny przy biegu Płoni, jeden do przemiału prosa i drobnienia kaszy a także Walkmuhle do spilśniania do celów garbarzy. W 1711 roku burmistrz Thiele kazał zbudować poniżej Lohmuhle późniejszy Walkmuhle. Od 1727 roku należał on do Rittergut Tobelhof. Ostatecznie został on przebudowany na młyn zbożowy. W 1733 roku młynarz – papiernik Elias Meisner otrzymał od Króla Fryderyka Wilhelma I zezwolenie na budowę młyna papierni. Papiernia zaś długi czas dostarczała swe produkty przez Szczecin aż do Szwecji. W czasie jej rozkwitu zatrudnionych tam było przeciętnie 32 mężczyzn, 24 kobiety i 12 dziewcząt.
Młyn papiernia stał się tym samym pierwszym zakładem produkcyjnym w Berlinchen i całym okręgu Soldin. W trakcie jubileuszu 200-lecia istnienia młyna papierni 28.05.1933 r. Berlinchen świętował pod nazwa „Miasto Młynów”. 



MŁYN PAPIERNIA






27 marca 1733 roku Królewska Kamera Wojny i Domen pisze do Kamery Pomorskiej: „Zgłosił się właśnie ktoś, kto niedaleko Barlinka, w tak zwanym „Wilczym Zakątku”, nad Płonią chce założyć papiernię.
Czy więc ziemia i grunt ten do miasta należą, prosimy przeto służbowo, aby wyższy urzędnik domeny z Dolic i magistrat Barlinka to porównali, aby tę budowę urząd domeny i wieś Żydowo w każdym fragmencie uzgodnili.”
 
28 maja 1733 roku papiernik Elias Meisner otrzymuje pismo z Kamery Wojny i Domen w Kostrzynie z królewską zgodą:
 
„Z Bożej Łaski Fryderyk Wilhelm król w Prusach, margrabia Brandenburgii, elektor i arcypodkomorzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego.
Nasze pozdrowienie kochanym poddanym.
Według Waszego najbardziej uniżonego sprawozdania zgłosił się do Was papiernik nazwiskiem Elias Meisner i prosił, aby na swój koszt mógł zbudować na Płoni papiernię na gruntach i ziemi Barlinka, zobowiązując się po upływie trzech lat wolnizny płacić dla kamery stały podatek roczny w wysokości 25 talarów. Niniejszym aprobujemy więc łaskawie budowę młyna papierniczego i dajemy Wam potrzebne dalej zarządzenia, aby budowę uczynić najmożliwszą i szybką.
Dan w Berlinie 28 maja 1733 roku.
Fr. Wilhelm”



 
Tak zaczęła się burzliwa i pełna dramatycznych momentów historia Młyna Papierni, o czym pisał 28 maja 1933 roku w „General – Anzeiger Berlinchen” współrządca szkoły Berger w 200-letnią rocznicę założenia Papierni. O historii Młyna Papierni pisał po raz pierwszy po wojnie(?) Jacek Serafinowicz w „Spotkaniach z zabytkami” w 1986 roku. Pisał także Kazimierz Hoffmann, nasz przyjaciel, młynarz z wyboru i upodobania, badacz historii, w jednym z pierwszych numerów Echa Barlinka w 1991 roku.  Dzisiaj tę historię piszemy my – Młynarze ze Stowarzyszenia Na Rzecz Ochrony Dziedzictwa „Młyn Papiernia”, pomni doniosłości chwili, w 270. rocznicę budowy Młyna. Sięgając myślą odległych czasów Fryderyka Wilhelma,  do początków, w pewnym sensie naszych początków, nieustannie zadajemy sobie pytanie: „Co zobaczył Elias Meisner przybywszy do Wilczego Zakątka nad Płonią ?”
Kazimierz Hoffmann tak opisywał to szczególne miejsce:
„W sielskim otoczeniu, nad brzegiem malowniczo wijącej się Płoni,
w połowie drogi między Barlinkiem a Żydowem stoi masywna budowla, wyłaniająca się nagle zza zakrętu drogi. Wzniesiona została w zakolu rzeki, skąd rozpościera się wspaniały wgląd w otwierającą się ku zachodowi dolinę Płoni. Są to pozostałości ostatniego z 12 młynów (leżących w granicach gminy Barlinek, przyp. M.C.). Oprócz nadszarpniętej zębem czasu zwalistej bryły, do naszych czasów przetrwała niezmieniona od blisko trzech wieków nazwa „Papiernia”. Miano to, mało kojarzące się powszechnie z  młynarstwem budzić może zrozumiałe zaciekawienie.”
Sielskie otoczenie, dokładnie trzeci zakręt drogi za stawami, i spośród drzew wyłania się młyn, a przecież Elias Meisner zobaczył Wilczy Zakątek  - dziki, niedostępny, wilczy. Co go skłoniło do budowy młyna w tym właśnie miejscu: wartki nurt Płoni? Bliskość miasta, czy też odosobnienie? A może już wcześniej istniejące zabudowania. Chyba jednak było to miejsce odosobnione i niezamieszkałe, gdyż w innym przypadku w dokumentach wspomniano by o należnych prawach mieszkańców  Wilczego Zakątka. Jedno jest pewne Meisner był mistrzem, doświadczonym papiernikiem, a władca mu sprzyjał broniąc przed nadmiernymi ciężarami nakładanymi na mistrza przez magistrat. Młyn na długie lata stał się jednym z największych zakładów przemysłowych w okolicy, znanym ze swoich wyrobów nawet na dworze szwedzkim. Jednak by to osiągnąć Meisner musiał nie tylko wybudować młyn, ale również przekształcić Wilczy Zakątek „na sposób holenderski”, rozpychając pagórki wznoszące się tuż nad rzeką, obniżając dno rzeki, a także budując akwedukt doprowadzający czysta wodę do płukania papieru  z odległego strumienia.
Papiernia pozostawała w rękach rodu Meisnerów przez blisko 100 lat, do roku 1827.
  


 


(Na fotografii: Kazimierz Hoffmann)

W następnych latach młyn kilkakrotnie zmieniał właścicieli, którzy dokładali wielu starań by utrzymać się na rynku papierniczym, rywalizując w tym przede wszystkim z papiernią w Kostrzynie. W 1842 roku wprowadzono, obok siły wody, do wytwarzania energii we młynie nowy wynalazek, jakim była na wówczas maszyna parowa. Współrządca szkoły Berger pisał w 1933 roku: „My starzy Barlinianie pamiętamy jeszcze fabryczny komin, który wznosił się nad Papiernią. Potem, gdy zmienił się charakter młyna, ten symbol padł pod kilofami.”
A stało się tak dlatego, że dzięki zastosowaniu maszyny parowej zwiększono ilość produkcji kosztem jej jakości, rezygnując całkowicie z ręcznego wyrobu papieru czerpanego.  W 1860 roku papiernię definitywnie zamknięto.
Przez kilka lat obiekt stał nieczynny. W roku 1866 papiernia zmieniła kolejnego właściciela, był nim rotmistrz Duras, który w ciągu trzech lat przebudował ją na młyn zbożowy, utrzymując jednak tradycyjną już nazwę „Papiernia”. „Zamiast wozów ze szmatami, które dostarczały główny surowiec, przez most na Płoni jechały teraz do młyna wozy z workami pełnymi zboża. Zamiast papieru zabierano z młyna mąkę”, pisał Berger. I dalej: „Nowe życie zawitało do młyna, gdy pan Hermann Pfeiffer z Obrzycka w Prowincji Poznańskiej, w roku 1901 został jego nowym właścicielem. Równo z początkiem nabytku zaczął on z pilnością i znajomością rzeczy rozbudowywać i ulepszać młyn, wspierany przez swoich dorosłych synów.” Użył przy tym wszystkich innowacji i ulepszeń pojawiających się w młynarstwie, a w tym przede wszystkim zainstalowano turbinę wodną typu Francisa o osi poziomej i mocy 22 KM, elektryczny i gazowy silnik.












W roku jubileuszu 200-lecia Młyna Papierni pan Hermann Pfeiffer jeszcze krzątał się po młynie, choć właścicielem był już jego syn Hugo. Była to rodzina majętna, do gospodarstwa należał wówczas również młyn Vormühle, cały kompleks zabudowań dzisiejszego GS-u przy Alei 1. Maja oraz magazyny przy ul. Strzeleckiej (nie istniejące już). W dzierżawie mieli Pfeifferowie także kamieniczkę nr 5 w rynku, gdzie aż do początków 1945 roku mieścił się kantor, obsługujący liczne zapewne interesy rodzinne.
Wojenna zawierucha właściwie ominęła młyn, poza jednym epizodem:
„Przez całą wojnę przebywał we młynie na robotach przymusowych Polak Stefan Czapiewski. Wkroczenie Rosjan do Barlinka omal nie zakończyło dziejów młyna. Dzień ten miał być jego dniem ostatnim. W pełnej napięcia ciszy do „Papierni” podjechał nagle oddział radziecki z zadaniem spalenia wszystkich zabudowań. Prośby i perswazje Stefana Czapiewskiego odniosły w końcu ten skutek, że Rosjanie odstąpili od pierwotnego zamiaru, pod warunkiem oznakowania obiektu polską flagą. Oddział pojechał dalej, w kierunku położonego głębiej w lesie Rausch-Mühle, i niebawem czarny kłąb dymu oznajmił koniec tamtego siedliska. Do dziś miejsce to w potocznym języku nazywane jest Spalonką” (Hoffmann). Po zakończeniu działań wojennych 15 marca 1945 roku powołano w mieście polską administrację, a pierwszym młynarzem został właśnie Stefan Czapiewski. Z czasem wszystkie młyny, w tym także Papiernię przekazano w  zarząd nowo tworzonych Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”.  Kierownicy młyna się zmieniali, był nim również znakomity mistrz młynarski pan Danisz, ze znanej w Barlinku rodziny Daniszów. Najdłużej jednak pracował we młynie pan Włodzimierz Hawryluk, bo od 1954 roku aż do zamknięcia młyna w roku 1977.
Dlaczego sprawny młyn zamknięto i rozpoczęto jego rozbiórkę? Na to pytanie nie znamy jednoznacznej odpowiedzi, może znajdziemy ją w archiwach GS-u.
 
Ale znamy odpowiedź na pytanie: Co zobaczyła latem 1982 roku grupa studentów architektury przybywając wraz z asystentem do Wilczego Zakątka nad Płonią ?
 
„W sielskim otoczeniu, nad brzegiem malowniczo wijącej się Płoni, w połowie drogi między Barlinkiem a Żydowem stała masywna budowla, wyłaniająca się nagle zza zakrętu drogi. Wzniesiona została w zakolu rzeki, skąd rozpościerał się wspaniały wgląd w otwierającą się ku zachodowi dolinę Płoni”. Młyn skazany na niebyt popadał stopniowo w ruinę. Podeszli bliżej i usiedli na ganku. To było miejsce, o którym marzyli: piękne, oddalone od miasta, opuszczone. Postanowili zająć się nim i zamieszkać we młynie. Tutaj czuli się wolni i potrzebni.
„Właściwie wiem tylko, że jest sobota. Siedzę na rampie Młyna. Pogoda jest wspaniała. Słońce operuje cały dzień. Lekki wiaterek chłodzi mnie. Jest okrutnie gorąco. We Młynie jestem od wczoraj ze Smutnym i Oskarem. Dzisiaj pojechali do Szczecina coś tam kończyć. Od poniedziałku zaczną zjeżdżać ludzie. Te dwa dni były okrutnie pracowite. Dzisiaj od rana ponowne sprzątanie do 15-tej. Fizycznie jestem bardzo zmęczony. A teraz coś na temat ludzi. Nie wiadomo, być może kiedyś to będzie ważne. Najpierw o grupie inicjatywnej: Oskar Matuszak, Tomasz „Smutny” Sołdek, ja (Witek Głowacki, przyp. MC), Tomasz „Stefan” Samborski, Magda Jacobson, Iwona Koza, Tomasz „Strojniś” Stroynowski, Darek Zawadzki, Piotr Sikora. Zróżnicowany wiek i plany poszczególnych osób. Mieszanina doświadczenia, marzeń, rzemiosła, ambicji, zdolności. Dziewczyny trzeba pochwalić za odwagę, bo warunki we Młynie są trudne.” W tej notatce Witka z 10 lipca 1982 roku jest wszystko o czym chcielibyśmy pamiętać o tamtych czasach. Ta grupa „Młynarzy” – osadników, wykonała pod kierunkiem Tomasza Cykalewicza, wówczas asystenta profesora Janowskiego, pierwszą inwentaryzację architektoniczno – budowlaną młyna.
  
 

Foto: Aldona Horoszewicz

„Na początku lat osiemdziesiątych, opuszczonym i mocno podniszczonym już budynkiem zainteresowali się studenci i pracownicy naukowi Instytutu Architektury Politechniki Szczecińskiej. Organizowane z ich inicjatywy plenery i praktyki studenckie ożywiły martwą budowlę i uchroniły ją przed ostatecznym zawaleniem się. Równocześnie czynione przez nich starania o prawne przejęcie młyna przez Politechnikę - młyn nadal był własnością GS-u - trwały latami i zakończyły się niepowodzeniem. Wreszcie, jesienią w 1989 roku, młyn przekazany został Międzynarodowej Radzie Ochrony Zabytków (ICOMOS), w której imieniu opiekę nad nim objął Zarząd Ochrony i Konserwacji Zabytków Pałacowo-Ogrodowych w Warszawie”, celem utworzenia w nim Ośrodka Naukowo-Dydaktycznego, pisał Kazimierz Hoffmann w 1991 roku. Młynarze działali wówczas jako Klub Szczeciński Podkomitetu Młodość i Zabytki („Jenness et Patrimoine”) Polskiego Komitetu Narodowego ICOMOS. Wiedzę zdobywali między innymi uczestnicząc w międzynarodowych warsztatach konserwatorskich organizowanych we Francji. Przenosili ją później na nasz grunt organizując wolontariat i warsztaty, które z czasem nazwaliśmy Letnią Szkołą Architektury i Ekologii Krajobrazu i która funkcjonuje do dziś.





 
W 1994 roku Młynarze utworzyli Stowarzyszenie Na Rzecz Ochrony Dziedzictwa „Młyn Papiernia”, by móc samodzielnie poprowadzić Ośrodek Naukowo–Dydaktyczny oraz prace remontowe i rewaloryzacyjne w Młynie. Wtedy to po raz pierwszy usłyszeliśmy o programie Fundacji Kultury „Małe ojczyzny – tradycja dla przyszłości” i zaczęliśmy tak właśnie myśleć o Młynie, jako o naszej małej ojczyźnie. Dziś ten termin przyjął się powszechnie i nie trzeba go nikomu tłumaczyć. Od dnia, w którym zmęczony podróżą, sesją egzaminacyjną i sprzątaniem Witek siedział na ganku minęło 20 lat, wyrosło drugie pokolenie Młynarzy, trochę do nas podobne, ale trochę nie. My tworzyliśmy nową tradycję Młyna Papierni – Ośrodka Naukowo Dydaktycznego, oni ją kontynuują, buntując się i wytykając nam błędy, rozciągając działalność Ośrodka daleko poza dolinę Płoni i granice gminy Barlinek. Ale pracujemy razem na rzecz ochrony dziedzictwa i to jest nasze największe osiągnięcie. Czas zatoczył koło i dogonił nas. Dużo się ostatnio zmieniło i zmienia w życiu publicznym i w działaniu organizacji non-profit, jaką jesteśmy. Młyn Papiernia wraca do Zjednoczonej Europy jako znany, ceniony i lubiany zabytek kultury. A przecież on nigdzie przez te 270 lat z doliny nie odchodził.



 Foto: Aldona Horoszewicz

Tekst: Małgorzata Cykalewicz
 
 
1 MAJA w Barlinku
Już kilka dni wcześniej pięknie przybrane flagami całe miasto. Tradycyjnie obok naszej narodowej biało – czerwonej musiały wisieć te całe czerwone. Tych niefrasobliwych, którzy żadnej z flag nie wywiesili prośbą i groźbą zachęcała i przywoływała do porządku mająca całodobowe patrole Milicja.



Jednak te same patrole już drugiego maja paradoksalnie pilnowały aby flagi zniknęły z fasad budynków, z powodu nie uznawanego Święta Konstytucji 3 maja. Jednak flagi to nie wszystko. Wszędzie, gdzie tylko wzrokiem nie sięgnąć, portrety ukochanych przywódców narodu, transparenty z szumnymi hasłami m.in. "Niech żyje niewzruszona jedność ruchu komunistycznego", "Niech żyje narodowy front walki o pokój i plan 6-letni", "Socjalizm, to nasza przyszłość" czy też Przyjaźń, sojusz i współpraca z ZSRR - gwarancją bezpieczeństwa i rozwoju Polski".



Dzień przed wielkim świętej pierwszomajowym specjalne ekipy po trasie pochodu na słupach rozwieszały głośniki z których wydobywały się dźwięki jedynych słusznych pieśni rewolucyjnych. Pierwszego maja począwszy od zakładów pracy, po organizacje, sportowców, szkoły, przedszkola itd. gromadzono się w punktach centralnych miast. Ustawianie, ostatnie wytyczne – trwało to czasami godzinami. Nauczyciele przeliczyli wszystkich uczniów, sprawdzili obecność (wszak pamiętać trzeba, iż odmowa udziału w pochodzie wiązała się z szykanami) i pochód wyruszył. Wszystko oczywiście w odpowiednim szyku i kolejności. W rękę wciskano szturmówki a siedzący na trybunie notable podziwiali ten biało – czerwony, głównie czerwony, przemarsz.


 
Po pochodzie przyszedł czas na zabawę. Otwierano plandeki samochodów a tam kiełbasa, oranżada, piwo, słodycze, oraz nierzadko towary jak na tamte czasy nie dostępne. A jak wyglądało to w Barlinku? Identycznie jak w innych miastach. Tu formuła się nie zmieniała. Oto kilka przykładów. W 1947 roku na boisku sportowym odbył się wiec, na którym przemawiali przedstawiciele PPR, PPS i Stronnictwa Ludowego. Po wiecu odbył się pochód przez miasto z udziałem partii politycznych, organizacji, młodzieży, rolników i pracowników Barlinka. Każdy w dłoń otrzymał talon, za który po pochodzie mógł nabyć kiełbaskę z bułką i musztardą a dla ochłody oranżadę lub piwo.



W 1948 roku oprócz tradycyjnego pochodu nastąpiła zmiana burmistrza Barlinka. Stanowisko to przejął Czesław Urbański. Rok 1949 – kolejna zmiana włodarza miasta. Tym razem został nim Stanisław Wilkus. Z okazji Święta Klasy Robotniczej odbył się wiec ludności i pochód robotników przez odświętnie udekorowane miasto a przedstawiciele władz powiatowych i miejskich odebrały defiladę. Rok 1950 – czyli tradycyjny pochód z udziałem mieszkańców Barlinka i okolicznych wiosek. Jednak w tym dniu, w Święto Ludzi Pracy, odbyło się jeszcze jedno ważne wydarzenie. Uroczyście otwarto stałe kino w hali sportowej przy ul. Gorzowskiej. Kino to cieszyło się ogromnym powodzeniem a nosiło nazwę „Odra”.



W latach 1951 – 1952 Święto Klasy Robotniczej obchodzono bardziej uroczyście niż w latach poprzednich. Budynki były bardzo bogato ustrojone a witryny sklepowe brały udział w konkursie na najlepiej udekorowaną witrynę. Budynki zdobiły portrety przywódców Proletariatu Międzynarodowego ZSRR i przywódców polskich. Ustawiono gabloty obrazujące współzawodnictwo pracy, przodowników produkcji i dorobek socjalistyczny oraz produkcyjny.



Lata 1955 – 1956. W przeddzień Święta Pracy odbyła się akademia miejska w Sali Leśnika, na której po części oficjalnej i dekoracji zasłużonych, odbyła się bogata część artystyczna w wykonaniu zespołów młodzieżowych. W dzień uroczystości na placu sportowym odbył się wiec ludności a następnie barwny i uroczysty przemarsz przez miasto. Defilada przed przedstawicielami władz odbyła się przy rynku. Po południu odbyły się zawody sportowe i ogniska harcerskie.



Mijały lata a obchody Święta Klasy Robotniczej.
1 maja były równie uroczyste co obowiązkowe. Coroczny hołd składany władzy przez obywateli odbywał się w latach 1945 - 1989. Towarzyszyła temu bogata oprawa propagandowa i presja uczestnictwa w pochodach. Jednak wiele osób wspomina te właśnie czasy z ogromnym sentymentem. Wspomnienie biało – czerwonych goździków, szturmówek, galowe odświętne stroje, malowane na płótnie hasła a przede wszystkim te wspaniałe potańcówki po obowiązkowym pochodzie.

                                Tekst: Monika Przybylska

"POGOŃ" Barlinek


Już 5 maja 1946 roku grupa odważnych, przedsiębiorczych, wychowanych w tradycjach przedwojennych, tęskniących za sportową przygodą młodych ludzi, założyła Robotniczy Klub Sportowy "Pogoń".
Zanim doszło do tego historycznego zebrania założycielskiego Klubu, odnotować należy spotkania koleżeńsko-organizacyjne oraz spotkanie grupy inicjatywnej w gabinecie burmistrza, w magistracie, panów: Piotrowskiego - drugiego z kolei w powojennej historii burmistrza Barlinka, Kalinowskiego Leona, Szczupaka Jana, Połtyna Mieczysława i Maksymowicza Olbrachta. Na spotkaniu tym głównymi inicjatorami założenia Klubu byli panowie: Piotrowski i Połtyn. 
W tym czasie rozgrywano spotkania towarzyskie używajac już nazwy "Pogoń". Zaproponowali ja panowie: Maksymowicz Olbracht - były bramkarz Pogoni Lwów oraz burmistrz Piotrowski i pierwszy dyrektor Zakładów Drzewnych Władysław Grabowski, którzy również pochodzili ze Lwowa i byli zawodnikami tamtejszej Pogoni. 
Pierwsze spotkanie piłkarskie zostało rozegrane w dniu 7 kwietnia 1946 roku w Bursztynowie (dzisiaj Pełczyce). Spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem Pogoni 7:0. Pogoń występowała już w uszytych strojach, natomiast zawodnicy z Pełczyc każdy w swoim, w tym co posiadał. Piłkarze Barlinka udali się do Pełczyc czterema konnymi bryczkami, które zostały podstawione przez pp. Bratkowskiego, Wieczorka, Frackowiaka i Marciniaka.
Dnia 2 czerwca 1946 roku drużyna Pogoni została włączona do rozgrywek mistrzowskich piłki nożnej zorganizowanych przez Zachodniopomorski Okręgowy Związek Piłki Nożnej w Szczecinie.



 

Lata 50-te przynoszą zmiany organizacyjne w sporcie. W miejsce klubów powstają powstają koła sportowe. Po tej reorganizacji RKS "Pogoń" z końcem 1949 roku przystępuje do Związku Metalowców i zmienia nazwę na ZS "Stal", potem na KS "Spójnia","Sparta" a w 1957 roku na KS "Pogoń". W owym okresie (w którym to w mieście istniały dwie drużyny) Barlinek brał udział w rozgrywkach klasy B, później klasy A. Na początku 1956 roku w Szczecinie utworzono ligę międzywojewódzką szczecińsko-zielonogórsko-koszalińską, do której to Sparta Barlinek awansowała z drugiego miejsca. 
W pierwszym meczu po wejściu do III ligi piłkarskiej (szczecińskiej ligi międzywojewódzkiej) Sparta Barlinek przegrała na wyjeździe ze Stalą w Nowej Soli 0:3 (0:1). W rewanżu Sparta pokonała klub z Nowej Soli 1:0, a bramkę strzelił Alfred Pluszczyk. W tym hitorycznym meczu (pierwszym w I I I lidze) drużyna wystąpiła w składzie: Zygmunt Nowak, Karot Gorwa, Kazimierz Pepliński, Franciszek Strych,Paweł Śmigaj, Alfred Pluszczyk, Marcin Olejnik, Edmund Sommerfeld, Edmund Pepliński, Zenon Piliński, Zygmunt Lelek.
W styczniu 1957 roku reaktywowano w Warszawie Polski Związek Piłki Nożnej. Wrócono do tradycyjnej struktury ruchu sportowego. "Sparta" zmieniła nazwę na MKS "Pogoń Pomorska". Przyjęcie mecenatu przez Zakłady Urządzeń Okrętowych BOMET nad klubem powoduje zmiany organizacyjne i statutowe. Klub Pogoń na długie lata staje się Zakładowym Klubem Sportowym. 
Człowiekiem, który wywarł największy wpływ na piłkę nożną w Barlinku byl niewątpliwie Bronisław Bagiński. W 1957 roku objejmuje on stanowisko dyrektora ZUO BOMET; równocześnie zostaje Prezesem Klubu (funkcję tę piastuje z małymi przerwami do 1986 roku). Piłka nożna z czasów Bronisława Bagińskiego była doskonałą wizytówką miasta i ZUO BOMET. W roku 1957 po wyborach w Klubie skład Zarządu przedstawiał się następująco: Bagiński Bronisław (Prezes), Zarzycki Wacław, Łukasik Mieczysław(Wiceprezesi), Karczewski Władysław (Sekretarz), Górecki Marian(Skarbnik), Gorwa Karol, Negro Mieczysław, Nikoliszyn Jerzy, Sopke Alfred (Członkowie). W powyższych latach Klubowi wiodło się róznie; uczestniczył w rozgrywkach Ligi Międzywojewódzkiej, (pod koniec roku 1959 była nawet szansa awansu do II ligi poprzez grę w barażach, które jednak nie wypadły najlepiej), klasy A, Ligi Okręgowej, III ligi. W międzyczasie Klub zmienia nazwę na ZKS "Stoczniowiec" (nazwa funkconowała do roku 1991). W roku 1981 Stoczniowiec awansował do III ligi. Po wzmocnieniach trzon zespołu stanowili: W.Nowicki, P.Borczyk, R.Świderski, J.Przybyła, M.Jankowski, P.Stukonis, J.Pawłowski, H.Pawłowski, A.Perske, M.Czerniawski, A.Matuszek, G.Choczaj, W.Pieloch, Z.Blezień, Z. Lewandowski, W.Sobór.

Zmiany na stanowisku dyrektora ZUO Bomet spowodowały istotne zmiany w wyborach i działalności Zarządu Klubu. Długoletni Dyrektor i Prezes Klubu Bronisław Bagiński, który od 1957 roku decydował o organizacji i działalności Klubu i miał w tej materii zawsze ostatnie słowo, nie jest brany ze względów osobistych pod uwagę w wyborach do zarządu Klubu. Zakłady borykające się z własnymi kłopotami gospodarczo-finansowymi szukają w działalności klubowej wsparcia innych zakładów z miasta. 
11 grudnia 1991 wobec złej sytuacji finansowej Klubu zwołano Nadzwyczajne Walne Zebranie Członków. Na zebraniu przyjeto uchwałę o skomunalizowaniu majątku Klubu i zmieniono jego nazwę na MKS "Pogoń". Drużyna występowała początkowo na boiskach III-ligowych, potem została zdegradowana do niższej klasy rozgrywek.
 



Niestety, ziścił się czarny scenariusz dla sympatyków Miejskiego Klubu Sportowego Pogoń Barlinek. Decyzją Zarządu, pierwszy zespół Pogoni został wycofany z rozgrywek V ligi.

Oto pełna treść oświadczenia Zadządu klubu "MKS Pogoń Barlinek".

W dniu 11.03.2014 zarząd klubu MKS Pogoń Barlinek podjął decyzję o wycofaniu zespołu seniorów z rozgrywek Szczecińskiej Klasy Okręgowej ( V liga) Zarząd Klubu oświadcza, iż źródłem tej decyzji jest brak możliwości sfinansowania udziału w rozgrywkach ze względu na powstałe liczne zobowiązania z lat ubiegłych w stosunku do różnych instytucji oraz pomniejszoną do kwoty 45 000 zł. dotacje z urzędu miasta. Na bieżące funkcjonowanie klubu w strukturze z pierwszą drużyną V lidze klub potrzebowałby około 130 000 zł.
Mimo wielu miesięcy rozmów nie udało się przekonać potencjalnych sponsorów do wsparcia drużyny w kwocie która gwarantowałby możliwość bieżącego funkcjonowania.
Pieniądze które zebraliśmy w ostatnich dniach w akcji „ Ratujmy Pogoń” zostaną przekazane na uregulowanie bieżących zobowiązań.

Dziękujemy wszystkim osobom, firmom i instytucjom, które przez te lata wspierały finansowo i organizacyjnie ligową piłkę w Barlinku. Dziękujemy mediom barlineckim i ogólnopolskim, które zawsze z ogromną życzliwością informowały i promowały piłkę nożną. Dziękujemy także tej nielicznej grupie wiernych kibiców na których wsparcie można było liczyć także w trudnych czasach. Zarząd szczególnie dziękuje Trenerowi J. Świderskiemu i wszystkim zawodnikom z pierwszej drużyny którzy mimo niepewnej sytuacji w klubie reprezentowali go od lipca 2013 roku do dziś.


http://pogonbarlinek.futbolowo.pl
http://www.barlinek24.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=4935&Itemid=35
http://barlinek.pl/spacer/BarlinekVR.html

http://gorzow.wyborcza.pl/gorzow/1,36844,19421619,stara-historia-nowej-marchii-opisana.html


Dziękuję Muzeum Regionalnemu w Barlinku: 
Monice Przybylskiej i Wiesławie Skierskiej.
Aldonie Horoszewicz z Biblioteki Miejskiej,
prof.dr hab. Edwardowi Rymarowi - historykowi, mediewiście, specjaliście w dziedzinie historii Nowej Marchii, Pomorza i genealogii dynastycznej,
Błażejowi Skazińskiemu – historykowi sztuki, regionaliście i konserwatorowi zabytków.
Kazimierzowi Hoffmanowi - pasjonatowi regionaliście,
Ewie Dzierbunowicz - Prezesowi Zarządu HACON,
Katarzynie Mielcarek - Centrum Informacji Turystycznej,
Grzegorzowi Przybylskiemu - przyrodnikowi
z Urzędu Miejskiego w Barlinku,
Jerzemu Wawrzyniakowi - PTTK "Bobrusie"
pasjonatowi turystyki pieszej i rowerowej,
Urzędowi Miasta Barlinek,
Zdzisławowi Trafalskiemu z Równa,
Klubowi Pogoń-Barlinek,
Dr. Dietrichowi E. Berg z Mainz,
 portalom internetowym barlinek24 i ebarlinek, 
mieszkańcom Barlinka oraz osobom
z kraju i zagranicy, które przekazały mi swoje fotografie
i informacje oraz za możliwość skorzystania z tekstów, informacji i niektórych fotografii.

Materiały wykorzystane również z:
"Szkice z Dziejów Miasta"publikowane
w "Echu Barlinka"
Kazimierza Hoffmana
i Zbigniewa Milera.
Dr.Joh.Schultze

Heimatkreis Soldin/Neumark.
Die Gesichichte eines ostdeutschen Heimatkreises 1981 rok.
Eigenverlag Heimat Kreis Soldin 3040 Soltau.
Kroniki Czesława Paśnika.
Teksty prof. dr hab. Edwarda Rymara.
Publikacja Firmy HaCon "Historia zakładu z Doliny Płoni w Barlinku".
"Barlinek na szlaku młynów" Błażeja Skazińskiego.
Dopiski własne.



Jeśli posiadacie Państwo zdjęcia przed
lub powojenne albo ciekawe dokumenty
o Barlinku i chcielibyście podzielić się nimi
z innymi-bardzo proszę o kontakt lub przesłanie  materiałów na adres e-mail:
romper.k@poczta.fm

Wenn Sie ein Foto vor
oder Krieg oder interessante Dokumente
Barlinek und möchte ihnen zu teilen
mit anderen, kontaktieren Sie mich bitte an oder senden Sie Materialien per e-mail:
romper.k@poczta.fm

 



 





 


 








 
 
 
 

 

 






Ostatnie komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od WK-wrocek( fwkpoczta.fm ), 21.09.2016, o 07:09 (UTC):
Ciekawa , obfita w informacje strona monografii miasta.
:)
Szacunek i uznanie dla tych którym się chciało..!
Pozdrawiam.
Warto było !

Komentarz pochodzi od Johan_bar( pmjlwp.pl ), 23.12.2015, o 06:56 (UTC):
Ten materiał to najlepsza historia miasta jaką ktokolwiek dotychczas opracował. Podziękowania dla autora za wielki wkład w opracowanie.

Komentarz pochodzi od Maniek( ), 12.01.2015, o 23:16 (UTC):
Fajna strona.

Komentarz pochodzi od Arkadio( rommel_2003op.pl ), 25.07.2014, o 21:19 (UTC):
Z tą okupacją Barlinka przez Niemców to trochę zakłamanie historii. Barlinek od zawsze był niemiecki. A tak poza tym to świetny materiał.

Komentarz pochodzi od Agata( ), 05.12.2013, o 07:42 (UTC):
Dużo ciekawych informacji, bogaty zbiór zdjęć i grafik. Widzę, że nie tylko ja jestem zakochana w Barlinku.
Pozdrowienia dla Autora.

Komentarz pochodzi od Patrycja( ), 06.04.2012, o 16:24 (UTC):
Ciekawa strona

Komentarz pochodzi od kamil( yoyo19927wp.pl ), 15.10.2011, o 08:03 (UTC):
Czy są jakieś zdjęcia z ulicy Leśniej

Komentarz pochodzi od saulius Kruopis/ Litwa( nida.artgmail.com ), 03.10.2011, o 20:20 (UTC):
super.....Thanks

Komentarz pochodzi od www.barlinek-berlinchen.eu( studiobarlinekwp.pl ), 03.10.2011, o 14:02 (UTC):
Dużo informacji , oraz b. ciekawe

Komentarz pochodzi od Earthwind( y.snachawicphp.ca ), 28.07.2011, o 10:17 (UTC):
All of my questions settled-tnahks!



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Aktualny czas  
   
Przycisk Facebook "Lubię to"  
   
Reklama  
   
"W KRĘGU SZTUKI"  
  Zapraszam na wtorkowe spotkania z rysunkiem i malarstwem "W kręgu sztuki" dla dorosłych, w Barlineckim Ośrodku Kultury na ul.Podwale 9.
Podstawy rysunku i malarstwa, rozmowy o sztuce, spotkania z ludźmi sztuki, pokazy multimedialne, filmy o muzeach świata, sławnych malarzach. W okresie letnim plenery połączone z wystawą poplenerową, a wszystko przy kawie i dobrej muzyce...
Zajęcia odbywają się w każdy wtorek o godz.17.00. Zapisy non stop...


ZAPRASZAMY!!!
 
Filmy.  
 
 
W KRĘGU SZTUKI  
  Barlinecka grupa artystyczna "W Kręgu Sztuki" zaprasza na drugą odsłonę wystawy malarstwa związaną z V-leciem powstania grupy. Tym razem w Myśliborzu od 5 kwietna przez miesiąc.Dwunastu twórców z Barlinka prezentuje swoje prace. Wśród 40 prac olejnych i akrylowych znajdą Państwo kilka najnowszych płócien barlineckich malarzy. Wystawę można oglądać w Bibliotece Pedagogicznej im. H. Radlińskiej Oddział Zamiejscowy ZCDN-u w Myśliborzu ul. Spokojna 15. Serdecznie zapraszamy.  
Pogoda dla Barlinka  
 
Pogoda Barlinek z serwisu
 
Dzisiaj stronę odwiedziło: 18 odwiedzający:)
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
romper.k@poczta.fm